POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 31 (2256) z dnia 2000-07-29; s. 18

Wydarzenia

Paweł Walewski

Epidemia fałszerstw

Składka na zdrowie – ile zmarnujesz, aż się wykurujesz?

Zastęp zwolenników podwyższenia składki na ubezpieczenie zdrowotne powiększył się nieoczekiwanie o minister zdrowia Franciszkę Cegielską. Jej propozycja, by zwiększać składkę systematycznie o pół procent w ciągu trzech najbliższych lat (do poziomu 9 proc.), jest kolejną próbą ratowania budżetów kas chorych. A co z łataniem dziur, przez które wyciekają miliony wysysanych z kieszeni podatników pieniędzy?

Propozycję minister Cegielskiej należy uznać za najskromniejszą spośród dotychczas zgłoszonych, pomijając oczywiście stanowisko Unii Wolności, pozostającej na straży obecnych 7,5 proc. Przypomnijmy, że poselski projekt nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, popierany przez posłów AWS, przewiduje natychmiastowe podwyższenie składki do 9 proc., zaś wedle odpowiedzialnej za reformę pełnomocnik rządu Anny Knysok składka w 2001 r. powinna wynosić 8,7 lub 8,9 proc. Przekonujących obliczeń, ile powinny wynosić wydatki na zdrowie, by móc zapewnić obywatelom bezpieczeństwo leczenia, brak. Brakuje też kontroli nad wydatkowaniem pieniędzy, które w lecznictwie już są.

Składka na zdrowie, którą płacimy uszczuplając co miesiąc swoje uposażenia, pewnie mogłaby wynosić nawet 50 proc., ale nie ma żadnej pewności, że te miliardy złotówek, które jak gąbka wchłonie system ochrony zdrowia, zaprocentują lepszą opieką medyczną. Opozycja, związki i samorządy zawodowe są przekonane, że od liczby punktów procentowych zależą warunki leczenia i pracy w szpitalach. Nic bardziej mylnego! Wezwanie pani minister, by zwiększyć w przyszłym roku składkę ...