POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 5 (7) z dnia 2017-05-24; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 26. Mężczyzna: instrukcja obsługi; s. 57-59

My. Mężczyzna jako syn, partner, rodzic

Grzegorz Gustaw

Era kawalera

Męskie życie w pojedynkę: egoizm czy pragmatyzm

W znanym programie telewizyjnym Kuby Wojewódzkiego pojawił się rok temu koszykarz Marcin Gortat. Wyznał, że od chwili rozstania z Paulą Tumalą („Słowianką Donatana”) jest singlem. Zapytany przez showmana, jak sobie radzi z samotnością, zażartował, że kiedyś były świerszczyki, a dziś są strony w internecie. Ostatnio plotkarskie media donoszą, że koszykarz ma się ku aktorce Alicji Bachledzie-Curuś. Czy Marcin Gortat jest singlem? A może to niewłaściwie postawione pytanie, bo singlem się nie jest, lecz bywa?

Samotność niestała

Dawno, dawno temu, gdy mężczyzna do pewnego wieku nie wstąpił w sakramentalny związek małżeński, pozostawał na ogół stanu wolnego po kres swoich dni. Dziś wszystko się skomplikowało. Okres młodzieńczej niesamodzielności znacznie się wydłużył – nawet bardzo dorosłe dzieci pozostają ze swoimi rodzicami. Z jednej strony wielu współczesnych doświadcza niesłychanie długiego życia w małżeństwie (postępy medycyny sprawiają, że po prostu człowiek żyje dłużej). Z drugiej strony – małżeństwo wyraźnie straciło na znaczeniu.

Dr Filip Schmidt z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w swojej pracy z 2015 r. „Para, mieszkanie, małżeństwo” pisze, że chociaż nadal w znakomitej większości krajów europejskich ślub stanowi jeden z głównych celów biograficznych, to w porównaniu z latami 60. dochodzi do niego znacznie później i rzadziej z pierwszym stałym partnerem. Co więcej, zawierane małżeństwa coraz rzadziej trwają „póki śmierć nie rozłączy”.

Jak zauważa dr Emilia Paprzycka, socjolożka z Wydziału Nauk Społecznych SGGW, specjalizująca się w tematyce singlizmu, w przypadku wielu mężczyzn przed ewentualnym zawarciem małżeństwa i po jego zakończeniu tworzą się i rozpadają czasem całkiem liczne niesakramentalne relacje. Z pewnością wzrosła liczba osób mających na swoim koncie doświadczenie albo i kilka doświadczeń życia w pojedynkę. Singlami nie tyle są, co bywają.

Według dr Paprzyckiej nierozwiązanym wciąż problemem jest definicja singla. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę i tych, którzy nigdy nie byli żonaci, jak i rozwodników. Osobników, którzy świadomie wybrali samotne życie, i tych, którzy padli ofiarą niepowodzeń w związku, zostali porzuceni, nie znaleźli odpowiedniej partnerki we właściwym czasie.

Słowem kategoria singla nie dość, że jest niejednorodna, to jeszcze płynna: raz się do niej wchodzi, to znów wychodzi.

Playboy, nie ciamajda

Równie niejednoznaczny jest obraz osób żyjących w pojedynkę w świadomości społecznej. Powstaje on w głównej mierze na podstawie wiedzy potocznej i odwołuje się do stereotypów. Szczególne rozbieżności zdają się dotyczyć ich życia seksualnego. Z jednej strony obowiązuje przekonanie, że singiel to playboy mający wiele przypadkowych kontaktów seksualnych z kobietami. Z drugiej – aseksualny nieudacznik lub gej.

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog z Uniwersytetu Warszawskiego, w 2011 r. przeprowadził badania w tym względzie na reprezentatywnej próbie ponad 3 tys. Polaków. Wśród wszystkich badanych w wieku 18-49 lat 27 proc. zadeklarowało, że nie ma partnera i nie pozostaje w związku. A w tej z kolei grupie 59 proc. to mężczyźni.

Single statystycznie są nieco gorzej wykształceni niż singielki i nieco rzadziej deklarują, że są osobami wierzącymi i praktykującymi, częściej deklarują ateizm. Być może to jeden z czynników przekładających się na ich doświadczenie seksualne. Single częściej niż singielki (57 proc. vs 43 proc.) przyznają się do prowadzenia regularnego życia seksualnego. Ponadto częściej od singielek cieszą się ze stosunków płciowych. Singielki przypisują mniejsze znaczenie roli seksu w swoim życiu. Za istotny uważa go zaledwie co piąta, za to aż co trzeci singiel. 30 proc. mężczyzn określa swoje potrzeby w tym względzie jako duże lub bardzo duże.

Ze stwierdzeniem, że nie powinno się podejmować współżycia bez głębszego zaangażowania emocjonalnego, zgadza się aż 62 proc. singielek i zaledwie 36 proc. singli. Do przygodnego seksu w ciągu ostatniego roku przyznało się 33 proc. mężczyzn i 10 proc. kobiet.

Wyraźnie zatem widać, że – przynajmniej na poziomie deklaratywnym – single prowadzą bogatsze niż singielki życie erotyczne.

Jak się wydaje, sprzyjają temu utrzymujące się dość twardo w naszym społeczeństwie podwójne standardy oceny moralnej. Kobietom bez zobowiązań rodzinnych, aktywnym seksualnie ciągle zagraża etykieta rozwiązłej. Dla mężczyzny – przeciwnie – wstrzemięźliwość niesie ryzyko etykiety prawiczka i nieudacznika.

Nie życzę sobie życzeń

Wśród polskich singli w ostatnich latach coraz liczniej reprezentowana jest ich specyficzna kategoria – tych wielkomiejskich, wykształconych, dobrze sytuowanych. Poświęciła im swoje badania cytowana już dr Paprzycka. Przeprowadziła w 2011 r. trwające od 4,5 do 7 ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]