POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 24 (3013) z dnia 2015-06-10; s. 7

Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Łukasz Wójcik

Erdoğan to nie Putin

Miało być 400, a jest 258 – to skala porażki Recepa Tayyipa Erdoğana. Prezydent Turcji na początku kampanii przed niedzielnymi wyborami do parlamentu przewidywał, że jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która rządzi samotnie Turcją od 2002 r., tym razem zdobędzie rekordowe 400 mandatów na 550 możliwych. Gdyby tak się stało, mogłaby sama zmienić konstytucję i zapewnić Erdoğanowi niemal dyktatorską władzę. Zdobyte przez AKP 258 mandatów to za mało nawet, aby utworzyć rząd.

Poniekąd winni są Kurdowie. Pierwszy raz w historii do parlamentu weszło ugrupowanie niekryjące swoich związków z tą największą, bo liczącą ok. 20 proc. społeczeństwa, mniejszością. Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) co prawda kreowała się na siłę ogólnokrajową z lewicowym programem, ale prawie wszyscy jej posłowie (80, w tym 31 kobiet i jeden gej) to Kurdowie. Z 13-proc. poparciem HDP przekroczyła najwyższy na świecie, 10-proc. próg wyborczy i jako czwarta partia w parlamencie zupełnie wywróciła podział mandatów z poprzednich wyborów. W rezultacie ...