POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 10 (2595) z dnia 2007-03-10; s. 78-81

Ludzie / Obyczaje

Piotr Pytlakowski

Esbecy w niebycie

Szykowana ustawa antyubecka obejmie wszystkich byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Także tych, którzy, jak Adam Hodysz, wypowiedzieli posłuszeństwo i siedzieli w więzieniach. Dotarliśmy do kilku byłych funkcjonariuszy, którzy przeszli drogę Hodysza – od SB do opozycji.

Adam Hodysz jako kapitan SB przekazywał tajne informacje Aleksandrowi Hallowi i Bogdanowi Borusewiczowi. Trafił za to do więzienia. Po 1989 r. został szefem gdańskiej placówki UOP. W 1993 r. odwołano go na polecenie prezydenta Lecha Wałęsy, którego opinia brzmiała jak wyrok: kto raz zdradził, będzie zdradzał dalej. Wałęsa miał pretensje, że Hodysz wykonał w 1992 r. polecenie ministra Antoniego Macierewicza i przekazał mu teczki agenta Bolka. – Wałęsa nie rozumiał, że Adam nie mógł nie wykonać polecenia przełożonego – mówi Aleksander Hall. – Spotkała go wielka krzywda, ale to człowiek skryty, nigdy się na ten temat nie wypowiada.

Hall do dzisiaj przyjaźni się z pułkownikiem Hodyszem (tego stopnia dosłużył się w UOP). – Mam olbrzymi osobisty dług wobec tego człowieka.

Dzięki jego odwadze Hall i Borusewicz wiedzieli o tym, że nastąpią aresztowania, o planowanych rewizjach, wreszcie o terminie wprowadzenia stanu wojennego. Hodysz działał roztropnie. Minimalizował ryzyko. Dlaczego pod koniec lat 70. postanowił przeciwstawić się machinie, której był waż...