POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 51 (2685) z dnia 2008-12-20; s. 161

Za stołem / Obyczaje

Piotr Adamczewski

Etruska kolacja

Odbyłem podróż w czasie. Odwiedziłem Etrusków. Niestety, nie spotkałem gospodarzy, ale za to obejrzałem to, co po sobie zostawili. Rzecz jasna, najbardziej interesowała mnie kuchnia.

Wiadomo, że ludzi najlepiej się poznaje, gdy zajrzeć im do spiżarni i na talerze. Wiedząc, co jedzą i jak jedzą, można sporo powiedzieć o ich charakterze, przymiotach, kulturze. A Etruskowie to naród, o którym uczeni wiedzą niewiele. Herodot twierdził, że lud ten przybył na Półwysep Apeniński z Azji Mniejszej w X w. przed naszą erą. Inni historycy – w tym i ci bardziej nam współcześni – dowodzą, że Etruskowie byli rdzennymi mieszkańcami półwyspu.

W dobie największej potęgi miasta-państwa, zakładane na wzór grecki, leżały na terenach dzisiejszej Toskanii, Lacjum, Kampanii. Na czele miasta stał król. Władcy miast (a było ich podobno 12) tworzyli luźno powiązaną ligę. Dawało im to większą siłę. Mimo to, po paru wiekach, Etruskowie ulegli Grekom, którzy osiedlali się masowo na półwyspie i wypierali poprzedników. Najpierw padły miasta w Lacjum, potem w Kampanii (lata 474–423 p.n.e.). W końcu (272 p.n.e.) Etrusków dobili Rzymianie.

Zostawili Etruskowie po sobie ...