POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 33 (2769) z dnia 2010-08-14; s. 86-87

Ludzie i obyczaje

Krystyna Lubelska

Euforia gratis, reszta w cenie

Dopalacze oferowane są na polskim rynku jako „produkty kolekcjonerskie”. To wyjątkowo perfidna mistyfikacja.

W czasie jednego tylko letniego weekendu na ostry dyżur w Instytutcie Medycyny Pracy w Łodzi przyjęto czterech pacjentów po dopalaczach. Jeden z nich został ściągnięty z dachu, gdzie trafił w ataku panicznego lęku. Inny dojechał już po reanimacji w karetce pogotowia. Dwaj pozostali też byli w stanie ciężkim, zagrażającym ich życiu.

Od 1 stycznia 2010 r. w statystykach Instytutu zapisano 45 pacjentów przyjętych po zażyciu dopalaczy, czterokrotnie więcej niż w roku ubiegłym. U wszystkich wystąpił zespół objawów klasycznych w tego rodzaju przypadkach: pobudzenie, niepokój, bełkotliwa mowa, migotanie serca, wysokie ciśnienie (powyżej 180), nudności, wymioty, poty, bóle brzucha, drgawki, halucynacje, prowadzące niekiedy do psychozy. Zaburzenia równowagi, wywołane zakłóceniami w pracy pnia mózgu, powodują gwałtowane upadki, a więc i urazy. Substancje psychoaktywne składające się na dopalacze tną po całości: za jednym zamachem atakują układ krążenia, nerwowy, pokarmowy, dokrewny.

Organizm kompletnie się rozregulowuje – ostrzega dr Anna Krakowiak z Oddziału ...