POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 46-49

Rynek

Adam Grzeszak

Fafernuchy do herbatki

Zmęczeni przemysłową żywnością, byle jaką i bez smaku, szalonymi krowami, koniną w wołowinie i GMO w marchewce, coraz chętniej sięgamy po lokalne produkty.

Iwona i Tomek mieszkają w Miasteczku Wilanów, stołecznym osiedlu apartamentowców słynnym na całą Polskę z powodu politycznych sympatii jej mieszkańców. Zyskały one im przydomek miasteczka lemingów, inaczej Lemingradu. W miasteczku mieszkają głównie nieźle zarabiający młodzi ludzie. Mają tu delikatesy, knajpki z egzotycznymi daniami i sklepy z drogimi produktami. Jednak Iwona i Tomek, podobnie jak wielu ich sąsiadów, najbardziej lubią zakupy na targu, w leżącym nieopodal Konstancinie-Jeziornej. Takim prawdziwym, wiejskim targu, nie żadnym osiedlowym bazarku – podkreślają. Dwa razy w tygodniu, w środy i soboty, zjeżdżają się z okolicznych wsi rolnicy i sprzedają swoje produkty. – Mamy ulubionych sprzedawców, u których zawsze się zaopatrujemy. Pana, który ma pyszne ziemniaki, u innego kupujemy kiszone ogórki i kapustę. A w sezonie jakie tam są pomidory, jakie owoce! Sprzedawcy mili, znają nas i wiedzą, co lubimy. Sprzedają to, co sami uprawiają, więc można pogadać i ciekawych rzeczy się dowiedzieć – zachwyca się Iwona.

...

Załączniki

  • Nasze swojskie

    Nasze swojskie - [rys.] MK

Zobacz także

Fafernuchy do herbatki