POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 2 (2636) z dnia 2008-01-12; s. 25-27

Kraj

Cezary Łazarewicz

Fakty i kity

Pierwszy z kandydatów na prezydenta RP już się zgłosił. Od 10 lat jego głównym źródłem utrzymania jest bycie byłym księdzem. To jego profesja i powołanie. Polska moherowa ma swój antybiegun. I to bardzo zimny.

Roman Kotliński ma 41 lat, jest właścicielem ogólnopolskiej gazety, napisał trzy bestsellery i założył partię. Ma dość duże doświadczenie: 12 lat był ministrantem, później 6 lat seminarium duchownego, 3 lata kapłaństwa i 12 lat antyklerykalizmu na różnych stanowiskach. – Mam chyba odpowiedni mandat, by walczyć z Kościołem – mówi.

Choć na razie poparcie ma minimalne, SLD już kilka lat temu zainwestowało w jego partię. – Sojusz zawsze grał na wielu skrzydłach – mówi Ryszard Zając, były poseł SLD. – Dlatego beton, który psuł europejski wizerunek Sojuszu, z czasem przeniósł się do bardziej radykalnych partii powiązanych z SLD, w tym do partii, którą stworzył Kotliński.

Zresztą Partia Racja nie ma gdzie wystartować poza sojuszem z SLD, a sojuszowi zawsze przyda się nawet ułamek procenta dodatkowych głosów. Nawet jeśli są to głosy wściekłych antyklerykałów.

Lukę rynkową Roman Kotliński dostrzegł dwukrotnie. Pierwszy raz w 1996 r., gdy założył firmę Glass-Plast i zastrzegł w urzędzie ...