POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 26 (2711) z dnia 2009-06-27; s. 20-22

Kraj

Janina Paradowska

Fakty o aktach

Ja tu jeszcze wrócę – miał powiedzieć Zbigniew Ziobro rozstając się z Ministerstwem Sprawiedliwości i z funkcją prokuratora generalnego, która dała początek jego sławie niezłomnego szeryfa. Ziobro nie wraca, a nawet oddala się do Brukseli, ale mógłby śmiało powiedzieć: nadal tu jestem.

Kolejni prokuratorzy krajowi próbują się uporać ze spadkiem po ministrze i, nie ma co ukrywać, nie odnoszą na tym polu większych sukcesów. Kilka dni temu media obiegła informacja, że biegły psycholog podważył wiarygodność świadka koronnego, gangstera Zirajewskiego w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały. To on słyszał o zamachu na „dużego psa”, na jego zeznaniach oparty był słynny wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura. Ziobro, bezkompromisowo walczący o ekstradycję, odbywał nawet specjalne wizyty w Stanach Zjednoczonych, zapewne z wiarą, że tam też sprawy załatwia się politycznie, i gorąco przekonywał opinię publiczną w kraju, że dowody są nadzwyczaj mocne.

To były wielkie dni Zbigniewa Ziobry. Media murem po jego stronie i jaka ulga: nareszcie prestiżowa sprawa morderstwa głównego komendanta Policji ruszy z miejsca.

Amerykański sędzia na wniosku nie pozostawił suchej nitki, wyśmiewając wręcz przekonanie o wiarygodności gangstera, ale prokuratura nie odpuszczała: są podstawy do ekstradycji. Teraz amerykańskiego sędziego wsparł polski biegły. Można byłoby zadać pytanie, dlaczego musiał...