POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 45 (2529) z dnia 2005-11-12; s. 80-81

Historia / My gdzie indziej

Janusz Tazbir

Fantazje geopolityczne

W 1956 r., kiedy cenzura na pewien czas zelżała, w „Szpilkach” pojawiło się zabawne ogłoszenie: „Zamienię niepodległość na lepsze położenie geograficzne. Polska”. Ale przenosiny rozważano czasami na poważnie.

Polacy zaczęli krytykować miejsce, jakie Opatrzność wydzieliła im na mapie kontynentu, w XIX w. Wcześniej lwia część naszych przodków nie skarżyła się na niefortunne położenie ojczyzny. Z jednej strony zachwycano się żyzną glebą i bogactwami naturalnymi, jakie Stwórca w swej łaskawości dał walecznym Sarmatom. Z drugiej zaś wyrażano dumę z faktu, iż właśnie oni pełnią od wieków na południowych i wschodnich flankach Europy (do której Rosja oczywiście nie należy) rolę jej rycerskich obrońców. Nawet zniknięcie Rzeczypospolitej z politycznej mapy Europy nie wycisnęło słów skargi na nasze położenie geograficzne, choć dość powszechne było przekonanie, iż nam właśnie dała Opatrzność wyjątkowo wrednych sąsiadów. Swym rozbiorowym męczeństwem zyskiwaliśmy jednak szansę na stanie się odkupicielem Europy, wyzwolenia jej z okowów tyranii i despotyzmu. W odczuciu ogółu nadal pozostaliśmy przedmurzem zarówno chrześcijaństwa, jak i zbudowanej na nim cywilizacji. Pełniliśmy rolę mesjasza narodów, w ...