POLITYKA

Niedziela, 21 lipca 2019

Polityka - nr 45 (2477) z dnia 2004-11-06; s. 67

Kultura / Afisz / Bywamy

Feliks (z) Łaski

Byliśmy w stołecznym hotelu Bristol, gdzie odbyła się dekoracja warszawskich artystów Feliksami, nagrodą ufundowaną przez możnego mecenasa sztuk z Londynu Feliksa Łaskiego. Uroczystość była podniosła, na sali kwiat (a właściwie bukiet kwiatów) aktorstwa polskiego, widownię zaś najbardziej rozpalał turniej anegdot opowiadanych przez nagrodzonych. Poważny zazwyczaj Jerzy Jarocki (Feliks dla najlepszego reżysera) zaryzykował opowieść z czasów pobytu w Moskwie, łączącą się w pewien sposób z nazwiskiem darczyńcy. Kiedy śpiesząc się na lotnisko zatrzymał w końcu taksówkę, siedząca obok kierowcy dama zapytała: – Gospodin, wam nie nużna żenskaja łaska? Jarocki odpowiedział, że może następnym razem, do czego jednak wciąż jeszcze nie doszło. Anegdotę ściśle teatralną opowiedział Damian Damięcki (nagroda za najlepszą rolę męską drugoplanową), dotyczyła ona wizyty na „Poruczniku z Inishmor” niewidomego z psem. Otóż powstała obawa, że pies zacznie szczekać, tym bardziej że w sztuce tej słychać często miauczenie kota. Pies zachował się jednak kulturalnie, „śledząc kreacje moich kolegów” &...