POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 27 (2200) z dnia 1999-07-03; s. 20-22

Kraj

Mariusz JanickiJowita Flankowska  [wsp.]

Fenomen Kwaśniewskiego

W kraju, w którym ludzie wierzący - przynajmniej w oficjalnych deklaracjach - stanowią przygniatającą większość, najpopularniejszym politykiem jest człowiek otwarcie przyznający się do swoich ateistycznych przekonań. Społeczeństwo, które szczyci się pokonaniem komunizmu w skali wręcz historycznej, najbardziej ze wszystkich mężów stanu ufa akurat temu, który podczas obrad Okrągłego Stołu siedział po partyjno-rządowej stronie.

Kariera Aleksandra Kwaśniewskiego to jeden z najbardziej zaskakujących paradoksów naszej demokracji. Tym bardziej że jego popularność nie tylko nie słabnie, jak w przypadku wielu innych polityków spalających się u władzy, ale właśnie przeżywa największy dotąd wzlot: CBOS zmierzyło ostatnio rekordowy wynik - 78 proc. społecznego zaufania. W ciągu ostatniego półrocza do i tak wyśmienitego i nieosiągalnego dla innych polityków wyniku dorzucił zatem Kwaśniewski kolejne 5 proc. Wiele wskazuje na to, że - jakby to szokująco nie zabrzmiało - papamobil na lotnisku w podkrakowskich Balicach wiózł niedawno dwie najpopularniejsze w Polsce osobistości.

  • Jak go widzą politycy różnych opcji?

Kiedy dookoła mamy tyle chodzących legend walki z PRL-em, sympatia do Kwaśniewskiego musi budzić co najmniej konsternację i zakłopotanie. To tak, jakby Polacy poszli nieznaną drogą, a w tyle pozostawili zagubionych badaczy i ekspertów. Może zatem nie należy się już dziwić, a trzeba traktować pozycję Kwaśniewskiego jak normalność. - ...