POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2540) z dnia 2006-02-04; s. 58-61

Kultura / Nowe wcielenie Katarzyny

Krystyna Lubelska

Figura Marilynopodobna

Ogoliła głowę. Rzuciła wyzwanie publiczności. Dawniej prowokowała ją zmysłowością, teraz zaprzecza obrazowi seksownej blondynki, który towarzyszył jej przez lata. Przekracza granicę między młodością a dojrzałością. Katarzyna Figura dużo przeżyła i uważa, że jej się to opłaca.

Stale żyje na powierzchni, ani przez chwilę w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie kryła się przed oczami publiczności. Jak na scenie wywalała swoje emocje, gorzkie rozczarowania, zawiedzione ambicje, kobiece rozterki. Jedni powiadają, że w ten sposób budowała swój gwiazdorski wizerunek, inni, że taka właśnie jest: spontaniczna, cielesna, obecna. Internauci nieustannie komentują jej poczynania, wypisują swoje, jak to oni, nie zawsze życzliwe uwagi: „Botoksik by się przydał”, „Lubię Kaśkę. Fajna aktorka i nieźle wygląda”, „Pani Kasia jest ładna – napisał stary, brzydki, żonaty”, „Dobrze jest być młodym, niestety biologia jest nieubłagana”.

Od premiery filmu „Pociąg do Hollywood” (Radosława Piwowarskiego) w 1987 r., w którym zagrała Mariolę Wafelek, wiejską dziewczynę marzącą o wielkiej amerykańskiej karierze, zna ją cała Polska. Dwa lata wcześniej Figura otrzymała dyplom aktorski warszawskiej PWST. Piotr Cieślak, opiekun roku, polecił Figurę do roli w filmie: To dziewczyna-dynamit – miał powiedzieć do Piwowarskiego. Gdy zrobiono jej zdjęcia próbne, nikt nie miał wą...