POLITYKA

Piątek, 22 marca 2019

Polityka - nr 19 (3058) z dnia 2016-05-04; s. 32-34

Społeczeństwo

Mirosław Pęczak

Folklor oporu

Rządy PiS przyniosły eksplozję ulicznych demonstracji. Marsze KOD, manifestacje sprzeciwu wobec zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, obchody smoleńskie, no i nadchodzący Błękitny Marsz opozycji. To różne przejawy politycznej i ulicznej ekspresji. Jakie są ich znaki szczególne?

Rocznicowe obchody smoleńskie miały oficjalnie charakter państwowy, choć ich faktycznym podmiotem było nie tyle państwo, ile rządząca partia. Msza, pochód i wiec na Krakowskim Przedmieściu ujawniły paradoks towarzyszący smoleńskim „miesięcznicom” od czasu objęcia władzy przez PiS. Otóż demonstrujący wraz z przemawiającym pod Pałacem Jarosławem Kaczyńskim zachowywali się tak, jakby wciąż byli w opozycji. Prezes Kaczyński krzyczał o konieczności walki z establishmentem, a zebrany pod mównicą tłum skandował „zwyciężymy, zwyciężymy”. Nie brakowało akcentów podkreślających, że ci, którzy demonstrują, są „po stronie ofiar”, czyli de facto po stronie słabszej, okrutnie traktowanej.

Charakterystyczne, że udział prezydenta i państwowa oprawa uroczystości nie wpłynęły ani na retorykę przemówienia prezesa, ani na reakcje zgromadzonych: jak zwykle dominowała atmosfera politycznej gorączki. Warto jednak odnotować, że poprzedzający przemówienie Kaczyńskiego przemarsz z flagami, portretami i transparentami, a także podniosłe wystąpienie prezydenta powielały wzór manifestacji poparcia: władza przy udziale swoich zwolenników celebruje rocznicę, a przy ...