POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 4 (2436) z dnia 2004-01-24; s. 19

Komentarze

Marek Ostrowski

Forsa Italia

Włosi, podobnie jak Polacy, są dumni ze swoich cwaniaków

Wszystkim zdegustowanym klasą polityczną, załamującym ręce nad mizerią premiera i własnego rządu życie europejskie zsyła ożywcze pocieszenie: mogło być znacznie gorzej. Słoneczna Italia ma szefa rządu, który zdołał wzbudzić najbardziej chyba nieprzyjazne komentarze najpoważniejszych dzienników Starego Kontynentu. „Le Monde”, „The Financial Times” wyrażają się o Silvio Berlusconim bardziej niż krytycznie, a tygodnik „The Economist” w głośnym artykule z 2001 r. wprost odmawiał mu prawa do sprawowania rządów. Nie ulega wątpliwości, że premier Berlusconi jest postacią niezwykłą. Łączenie wielkich pieniędzy i władzy politycznej nie było nigdy w Europie dobrze widziane. Tu jednak jest coś więcej. Najbogatszy premier w Europie łamie tradycyjnie przyjęty podział władzy. Łączy zwierzchnictwo nad władzą wykonawczą z dyrygowaniem „czwartą władzą”: jest właścicielem trzech prywatnych stacji telewizyjnych i kontroluje trzy stacje państwowe. Rozesłał miliony książek o swym życiu i przekonaniach.

Jak to w wielkim biznesie bywa, jego interesy są przedmiotem ...