POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 12 (2697) z dnia 2009-03-21; s. 96-97

Ludzie i obyczaje

Aneta Górnicka-Boratyńska

Francuski dla początkujących

Na brukselskie poranne kursy francuskiego chodzą niemal same kobiety. Żony europejskich urzędników, gospodynie domowe, dziewczyny au pair. Samotne, zagubione albo dziwne. Po lekcjach wracają do swoich małych narodowych wspólnot i rozmawiają w ojczystych językach.

Na pierwszej lekcji nieco leciwa madame zachęca do opowiedzenia o sobie. – Macie na pewno ciekawe życiorysy. Nie to co ja, przez całe życie byłam nauczycielką francuskiego, zawsze mieszkałam w Brukseli. Nie mam dzieci. Na sali uczniowie z Polski, Hiszpanii, USA, Maroka, Chin, Tajlandii, Grecji, Serbii, Kosowa, Portugalii, Włoch, Słowacji i Finlandii. Już możemy się dogadać, to w końcu szósty semestr. Madame dla ułatwienia rozdaje ankietę: „Twoje największe marzenie? Największe nieszczęście? Jakie cechy cenisz u kobiety, a jakie u mężczyzny? Za czym tęsknisz”. Najchętniej opowiadamy o tęsknotach.

Tylko dziewczyny au pair niczym nie zaskakują. Bardzo młode Finki, Czeszki, Szwedki i Niemki przyjeżdżają na kilka miesięcy albo rok, bo nie umiały wybrać studiów albo się na nie nie dostały. Na ogół o tym właśnie marzą. Zajmują się dziećmi i uczą się języka. Bruksela to tylko chwilowa przerwa w ich zwykłym życiu: trochę wakacje, a trochę próba samodzielności. Co ...