POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 1 (2737) z dnia 2010-01-02; s. 20-23

Ludzie roku 2010. Postać roku

Manula Kalicka

Fryderyk Chopin. Geniusz, dandys, człowiek z towarzystwa

Znów będzie wyjątkowo często gościł na kulturalnych salonach – w 2010 r. przypada 200 rocznica jego urodzin i Rok Chopinowski.

Chopinetto, tak nazywano go w Paryżu. On w młodzieńczym pisanym przez siebie „Kurierze Szafarskim” zwie się monsieur Pichon. George Sand mówiła o nim Chop, Heine nazywał go Rafaelem fortepianu, ale byli też tacy, jak Liszt czy Berlioz, którzy mówili po prostu: geniusz.

Fryderyk Chopin miał wszelkie dane, by odnieść sukces. Ale musiał wyjechać. Z Polski. Zachowując wszelkie proporcje, nie mniejszy życiowy sukces odniósł jego ojciec, choć przebył drogę odwrotną niż droga syna: z Francji do Polski.

Mikołaj Chopin urodził się w małej wiosce Marainville w rodzinie wiejskiego kołodzieja. Nie odebrał prawdopodobnie żadnego wykształcenia, które odnotowaliby kronikarze, ale udało mu się w wieku lat kilkunastu zostać pomocnikiem Jana Adama Weydlicha, zarządcy dóbr hrabiego Paca, który w epoce Stanisława Leszczyńskiego (połowa XVIII w.) nabył niewielki majątek we francuskiej Lotaryngii. Gdy Pac sprzedał majątek, Weydlich wraz z rodziną i szesnastoletnim wówczas Nicolasem wrócił do Polski. Chopin ojciec zabrał ze sobą „skrzypce, flet i kilka książek Woltera”. ...