POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 24 (2658) z dnia 2008-06-14; s. 124-129

Na własne oczy

Maciej Nawrot

Gacaca sprawiedliwość na trawie

Jak osądzić tych, którzy zabijali albo współuczestniczyli w szaleństwie zabijania? W Rwandzie sądy praktycznie przestały istnieć. Sędziowie sprzed plemiennej rzezi i wojny domowej 1994 r. zostali zamordowani lub sami oskarżeni o współudział w zbrodni. Zdecydowano się na bezprecedensowe rozwiązanie.

W największej sali w Butare stoi przykryty zielonym obrusem stół dla sędziów. Gasana spokojnym głosem przedstawia zebrane przez siebie dowody. Ubrany w szary letni garnitur porusza się dostojnie, kiedy kładzie na stole sędziowskim kolejne kartki wyjęte z granatowej teczki. Po drugiej stronie w pierwszym rzędzie siedzi kobieta w różowym, więziennym uniformie. Z kamienną twarzą poprawia duże okrągłe okulary w srebrnych oprawkach. Nazywa się Maria Teresa Kamiri i jeszcze dwa tygodnie temu była wicedziekanem na tutejszym uniwersytecie.

Takich jak ona, podejrzanych o udział w ludobójstwie, są w Rwandzie setki tysięcy. Koszmar zaczął się 6 kwietnia 1994 r., kiedy podchodzący do lądowania Falcon został zestrzelony nad lotniskiem w Kigali, stolicy kraju. Samolot, którym podróżował prezydent Juvenal Habyarimana, roztrzaskał się w ogrodach jego pałacu, a o zamach rządzący Hutu obwinili plemię Tutsi. Na ulicach miasta rozpoczęło się zabijanie. Ludobójstwo, a potem wojna domowa przyniosły śmierć prawie miliona osób z obu plemion (patrz ramka).

Kiedy w ...

Tutsi i Hutu

O podłożu i skutkach plemiennej nienawiści w Rwandzie pisaliśmy przed rokiem: Marcin Jamkowski, „Ibuku – pamiętaj!”, (Na własne oczy, POLITYKA 30/07).

W końcu XIX w. Rwanda (zamieszkiwana od wieków przez biedniejszych rolników Hutu i bogatszych hodowców bydła Tutsich) przypadła w udziale Niemcom, a po ich przegranej w I wojnie światowej przeszła pod panowanie belgijskie. Belgowie wpadli w 1932 r. na pomysł wydawania Rwandyjczykom dowodów osobistych z wpisanym pochodzeniem. Za Tutsich uznawani byli również wszyscy, którzy mieli ponad 10 krów; kto miał mniej bydła, stawał się automatycznie Hutu. Belgowie faworyzowali mniejszość etniczną Tutsich i na nich opierali swe panowanie. Hutu nigdy tego nie zapomnieli.

Konflikt pomiędzy partiami reprezentującymi oba plemiona doprowadził w 1959 r. do wybuchu pierwszej z serii wojen domowych, w wyniku której Tutsi utracili władzę. Z kraju musiało uciec ich ok. 700 tys. (głównie do sąsiedniej Ugandy). Niepodległość Rwanda odzyskała w 1962 r. Gdy po latach jeden z generałów – Juvenal Habyarimana – przeprowadził zamach stanu, Tutsi wykorzystali zamieszanie i w 1990 r. zaatakowali z baz w Ugandzie. Po trzech latach walk doszło do negocjacji w Aruszy (Tanzania). Uzgodniono powrót emigrantów Tutsi do kraju, podzielenie się władzą i wolne wybory.

W odpowiedzi radykałowie Hutu powołali do życia bojówki Interhamwe (Walczący Razem). Sygnałem do ludobójstwa było zestrzelenie 6 kwietnia 1994 r. samolotu z prezydentem Habyarimaną, powracającym z Aruszy po podpisaniu porozumienia (o co Hutu oskarżyli Tutsich). Większość ofiar ginęła we własnych domach zabita prymitywną bronią. Najczęściej były to chińskie maczety kupowane po 10 centów za sztukę. Propaganda nienawiści, prowadzona m.in. przez rządową radiostację RTLM, była tak skuteczna, że zabójcami byli bardzo często sąsiedzi, a nawet współmałżonkowie w mieszanych związkach. Zabijano nawet Hutu o umiarkowanych poglądach, którzy nie chcieli brać udziału w pogromach. „Wszyscy nas zawiedli. ONZ nie kiwnęła palcem, a Francuzi szkolili morderców i pomagali im uciec z kraju” – mówił Paul Kagame, obecny prezydent Rwandy, w  rocznicę wybuchu ludobójstwa. Oficjalnie kolejna rwandyjska wojna została zakończona w połowie sierpnia 1994 r. Tutsi wygrali i wzięli odwet na Hutu. Niektórzy mówią nawet o drugim ludobójstwie. Z kraju uciekło tym razem półtora miliona Hutu, głównie do Zairu (Demokratycznej Republiki Konga). Tutsi od tej pory rządzą Rwandą sprawnie, choć twardą ręką. Mają prezydenta, rząd, parlament, wojsko, policję, tajne służby. I opisaną w reportażu sprawiedliwość.

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa]