POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 21 (3010) z dnia 2015-05-20; s. 32-35

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Gang wyższej inteligencji

Zmowa, omerta, cappo di tutti capi, wielkie pieniądze i wpływowi przyjaciele, a w tle zastraszanie. Włoska mafia? Nie, to opisana w akcie oskarżenia grupa polskich naukowców wyłudzająca granty na rzekomo nowatorskie badania.

Telefonujemy do prof. Adama Jedynaka (nazwisko zmienione, prawdziwe stracił dwa lata temu, kiedy prokurator postawił mu pierwsze zarzuty). – Kto mówi? – pyta rozmówca głosem profesora. Kiedy słyszy, że dobija się dziennikarz, pada szybkie: – To pomyłka jakaś jest. Połączenie zostaje przerwane.

Półtora roku temu Adam Jedynak w pełnej krasie swoich tytułów (profesor doktor habilitowany, członek korespondent Polskiej Akademii Nauk) rozesłał list do koleżanek i kolegów profesorów. Pisał o fałszywych oszczerstwach (tak było w oryginale), kłamstwach i manipulacji, świadomej nagonce medialnej, publicznym linczu i wyroku wydanym na niego i jego zespół. O rękach skutych kajdankami i złamanych podczas zatrzymania dwóch żebrach. Potem okazało się, że kajdanek faktycznie użyto, ale żeber nikt profesorowi nie złamał.

Według prokuratora Marcina Kucharskiego z Prokuratury Okręgowej w Legnicy to prof. Jedynak z Politechniki Wrocławskiej w latach 2005–13 w sposób nieprawidłowy rozdysponowywał pieniądze uzyskane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na finansowanie sześciu projektów badawczych, czyli tzw. granty. Stał na czele zespołu naukowców, któ...