POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 11 (2696) z dnia 2009-03-14; s. 14-18

Temat tygodnia

Janina Paradowska

Garnitur z teflonu

Czy Kazimierz Marcinkiewicz wróci jeszcze do czynnej polityki? Romans, zwłaszcza publicznie demonstrowany przed telewizyjnymi kamerami, to kompromitacja – orzekła część komentatorów. Marcinkiewicz jest skończony – pisano – a dobić go miały częstochowskie rymowanki narzeczonej Isabel, prawdziwy internetowy hit. Ale czy pamiętają Państwo, żeby coś na trwałe skompromitowało polskiego polityka?

Przypomnijmy sobie choćby kilka ostatnich skandalików: „coś tam, coś tam” pani poseł Elżbiety Kruk, „Niemcy mnie biją!” – niedoszłego premiera z Krakowa, wyjątkową serię wpadek nowego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy, kolejne medialne szarże posła Janusza Palikota... A sprawy większego kalibru i nieco dawniejsze: Józef Oleksy – od afery Olina po taśmy Gudzowatego, Aleksander Kwaśniewski z ostatniej kampanii wyborczej, a Zbigniew Ziobro – tu już nawet trudno wyliczać, a Jacek Kurski, a sam Jarosław Kaczyński, którego ostatnie ataki z powietrza na Słowację i Gabon, są już co najwyżej śmieszne... Czy trzeba jeszcze wspominać kabaretowych wicepremierów Giertycha i Leppera i ich drużyny, ministra Macierewicza, panią minister Fotygę, posła Gosiewskiego z Włoszczowy i dziesiątki innych figur polskiej polityki, z których publiczność stroiła sobie żarty? Naprawdę niewielu polityków wypadło z obiegu wskutek kompromitujących – teoretycznie – zdarzeń, zachowań i wypowiedzi. Miedziane czoła, teflonowa skóra.

Wróćmy na moment do byłego premiera Marcinkiewicza. Romanse, zwłaszcza ogłaszane publicznie, zazwyczaj ...