POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 34 (2518) z dnia 2005-08-27; s. 47-48

Gospodarka / Prywatyzacja PGNiG

Piotr Stasiak  [wsp.]Adam Grzeszak

Gazem na giełdę

Są dwie teorie na temat nagłej zmiany decyzji dotyczącej prywatyzacji gazowego monopolisty – Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Pierwsza: minister skarbu Jacek Socha nagle poczuł przypływ odwagi. Druga, że nagle się przestraszył. A my, użytkownicy kuchenek i pieców gazowych, mamy powody do radości czy do obaw?

Objawy stanów lękowych były widoczne u ministra Sochy od kilku miesięcy. To niewątpliwie zasługa komisji orlenowskiej, która już dość dawno wypracowała koncepcję spisku mającego na celu sprzedanie polskiego sektora energetycznego Rosjanom i w tym kierunku prowadzi śledztwo. W tej sytuacji każda transakcja prywatyzacyjna w branży energetycznej automatycznie staje się dowodem winy. Argumenty, że akcje trafią na warszawską giełdę, a państwo zachowa pakiet kontrolny, są zaledwie okolicznościami łagodzącymi. Wiadomo: nie z takimi przeszkodami Rosjanie potrafią sobie poradzić.

Dlatego wydawało się, że wprowadzenie na giełdę Grupy Lotos wyczerpało zapał ministra i sprawę planowanej na przełom lata i jesieni prywatyzacji spółki gazowej odłożył definitywnie na półkę. Oficjalne wyjaśnienie wskazywało na niekorzystną sytuację rynkową. Była obawa, że akcje nie znajdą nabywców. Nieoficjalnie w Ministerstwie Skarbu szeptano, że pogróżki opozycji oskarżającej ministra Sochę o pospieszną wyprzedaż majątku i powodowanie zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego zrobiły swoje. Uznał zapewne, że perspektywa stawania przed kolejnymi komisjami śledczymi, jakie ...