POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 39 (2622) z dnia 2007-09-29; Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 13; s. 9-13

Życie publiczne. Rygle demokracji

Roman Graczyk

Gdy lud źle myśli

Czy demokracja jest odporna na sytuacje, gdy funkcjonariusze partyjni, dla odniesienia sukcesu wyborczego, odwołują się do elektoratu przepełnionego lękiem, frustracją, ksenofobią? Co z demokracją, gdy lud „źle myśli”, gdy wybiera opcje dla siebie niebezpieczne i niekorzystne?

Z mnóstwa przykładów przypominają się trzy charakterystyczne: Niemcy – 1933 r., Algieria – 1991 r., Austria – 2000 r. Wszędzie tam partie wrogie demokracji (lub co najmniej uważane za takie) doszły do władzy (lub były tego bliskie) przez kartkę wyborczą.

Jak demokracja może bronić się przed siłami antydemokratycznymi? I to nie tymi, które próbują obalić ją przemocą, ale wyrażającymi, tak czy inaczej, vox populi? Czy biorąc pod uwagę konieczne, własne ograniczenia – tak kruchy ustrój, jakim jest demokracja, posiada skuteczne środki przetrwania w naszym brutalnym świecie?

Rzeczywistość, którą współcześnie określamy krótkim mianem „demokracji”, jest w istocie bytem podwójnym.

Z jednej strony jest to taki porządek państwowy, w którym władza spoczywa w rękach partii zwycięskiej w powszechnych wyborach. Dawno minęły czasy, kiedy do udziału w wyborach dopuszczeni byli tylko wyselekcjonowani obywatele. Dziś każdy głos waży tyle samo. Głos profesora uniwersytetu tyle samo co głos akwizytora, głos mędrca tyle samo co głos tępaka, głos człowieka szlachetnego tyle samo co głos oszusta. ...

Roman Graczyk jest publicystą, w latach 1984–1991 był dziennikarzem „Tygodnika Powszechnego”, a w latach 1993–2005 – „Gazety Wyborczej”.