POLITYKA

Sobota, 16 lutego 2019

Polityka - nr 3 (2435) z dnia 2004-01-17; s. 16

Komentarze

Janina Paradowska

Gdzie Miller zapodział receptę?

Premier w łóżku, państwo też chore

Premier Leszek Miller, w minionym roku zwykle wyprzedzający wydarzenia, które mogły się okazać dla niego niepomyślne, tym razem spóźnił się. I to nie dlatego, że po katastrofie nie był w pełni sił i znaczną część czasu spędzał w szpitalu. Nie docenił po prostu rozmiarów kryzysu w SLD. Powody jego narastania są od dawna znane: brak rzeczywiście kolektywnego kierownictwa partii, słabość kierownictwa klubu parlamentarnego, brak sukcesów w próbach poprawienia wizerunku partii w oczach opinii publicznej, a także nieumiejętność porozumiewania się z opozycją. Trzeba było dopiero spektakularnego upadku w Trybunale Konstytucyjnym ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia, by zaczęto mówić o ponadpartyjnym porozumieniu w tej sprawie (ten akcent pojawił się w sobotnim, 10 stycznia, telewizyjnym wystąpieniu premiera).

Upadek ustawy o NFZ pokazuje jeszcze jedną słabość Leszka Millera. To, że ustawa w TK zostanie w znacznej części zakwestionowana, wiadomo było od dawna. Trudno więc zrozumieć, dlaczego szefem tej instytucji, wbrew wicepremierowi Jerzemu Hausnerowi, premier uczynił Krzysztofa Panasa, o którym ...