POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 45 (2781) z dnia 2010-11-06; s. 34-39

Raport

Piotr Pytlakowski

Gęba na kłódkę

Żyjemy w mroku tajemnic, w gąszczu klauzul „poufne”, „tajne”, „ściśle tajne”. Mania tajemniczości powoduje skutek odwrotny do zamierzonego. Z jednej strony – nawet prawdziwe tajemnice są bezustannie ujawniane. Z drugiej – to, co powinno być jawne, jest przed opinią publiczną skrzętnie skrywane.

W Polsce mamy ponad 50 rodzajów tajemnic chronionych prawem. Najważniejsza jest tajemnica państwowa, której ujawnienie może spowodować zagrożenie dla interesów państwa, w tym dla jego niepodległości, nienaruszalności terytorium i obronności. Wszystko, co jest z tą sferą związane, oznacza się najwyższą klauzulą „tajne” lub „ściśle tajne”.

Drugie miejsce w hierarchii zajmuje tajemnica służbowa („poufne” i „zastrzeżone”). To informacja uzyskana w związku z czynnościami służbowymi, której ujawnienie mogłoby narazić na szkodę interes państwa, interes publiczny lub chroniony prawem interes obywateli albo jednostki organizacyjnej. Tym przepisem zasłaniają się wszystkie służby działające w sektorze bezpieczeństwa, czyli wojsko, policja i służby specjalne.

Klauzulowanie każdego dokumentu, bez względu na jego wagę i ewentualne szkody, jakie może przynieść jego ujawnienie, to dzisiaj już norma. Rozrasta się obszar tajemnicy. Tworząc jakikolwiek dokument, urzędnik sam ocenia, czy będzie on jawny. Jeśli nadaje mu klauzulę tajności, określa też jej stopień. W przypadku tajemnic państwowych ...