POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 34 (2719) z dnia 2009-08-22; s. 5

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj

Juliusz Ćwieluch

Generał mówi, generał odchodzi

Śmierć kapitana Ambrozińskiego musiała mieć konsekwencje. Nie wiadomo, czy będzie to tylko poniedziałkowa dymisja dowódcy wojsk lądowych generała Waldemara Skrzypczaka, czy może kogoś jeszcze?

To, że generał Waldemar Skrzypczak wybuchnie, wydawało się tylko kwestią czasu. Nad trumną poległego kapitana Ambrozińskiego powiedział: – Nie urzędnicy wojskowi, biurokracja ma nam mówić, czym walczyć. To my wiemy, czym mamy walczyć, i chcemy, żeby nas słuchano. Zabrano nam kompetencje, zostawiając odpowiedzialność. Czy nadejdzie czas, że ktoś, kto zaniedbał te kwestie, poniesie odpowiedzialność?

Wojsko to struktura zhierarchizowana. Jeśli ktoś jest omijany w hierarchii, to znaczy, że przestaje się liczyć. A takich nieprzyjemnych sygnałów Skrzypczak w ostatnich miesiącach dostawał coraz więcej. Podczas majowej rewolucji kadrowej, kiedy zmieniono miejsce pracy ponad 20 generałów, nikt nie skonsultował decyzji z dowódcą wojsk lądowych, choć większość zmian dotyczyła podległych mu jednostek. – Szef dowiedział się o wszystkim już po fakcie. Widać było, że strasznie go to zabolało – mówi jeden z oficerów z bliskiego kręgu generała Skrzypczaka. Na dodatek jego najbliższy współpracownik, generał Jerzy Michałowski, został odwołany z wojsk lądowych, a na jego miejsce przyszedł zaufany człowiek ministra Klicha – generał Edward Gruszka. Na ...