POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 21 (3211) z dnia 2019-05-22; s. 19-21

Temat tygodnia

Ryszarda Socha

Generał z oblężonej twierdzy

Abp Sławoj Leszek Głódź powoli staje się ikoną Kościoła – tego oderwanego od współczesnego świata, społecznych emocji, z monopolem na rację.

Metropolita gdański spieszył na modły, gdy padło pytanie dziennikarki o film braci Sekielskich. Słowa „nie oglądam byle czego” zabrzmiały arogancko, butnie, w starym stylu. Niedługo potem Gdańsk przecierał oczy ze zdumienia. Na stronie kurii ukazały się przeprosiny.

Wśród księży szok – relacjonowała POLITYCE osoba obracająca się w kręgach kościelnych i nieźle znająca arcybiskupa. – Głódź nie jest człowiekiem, który zwykł się przyznawać do błędu. Na pewno nie była to autonomiczna decyzja. Na 90 proc. wpływ nuncjatury.

To sporo mówi o pozycji arcybiskupa, który uważany jest za silnego człowieka Kościoła. Jeśli jakaś instancja może go do czegoś zmusić, to tylko najwyższa. Metropolita wie to doskonale. Sporo lat spędził w Watykanie. Zna tamtejsze realia. Ma kontakty. Dotychczas pomagały mu w karierze. Ale teraz, za czasów Franciszka, mogą się one okazać zbyt wątłe. Czy dlatego arcybiskup się cofnął?

Korzenie

Sławoj Leszek Głódź urodził ...