POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 7 (2285) z dnia 2001-02-17; s. 3-9

Raport

Barbara Pietkiewicz

Geny niewierności

Wierność – temat do rozważań, kiedy już trochę ostygną walentynkowe wybuchy uczuć. Wierności nie można zadekretować. Miłość kwitnie, przygasa, rozwija się. A wierność po prostu trwa. Można trochę kochać, lecz nie można być trochę wiernym. Jest przeraźliwie bezwzględna jak celibat: żadnej części, połowy. I tej oto tyranicznej konstrukcji przysięgamy dochować: będę ci wierny, niezależnie od okoliczności, w szczęściu i nieszczęściu, w bogactwie i biedzie, w zdrowiu i chorobie, póki śmierć nas nie rozdzieli. Udźwignąć taki ciężar coraz trudniej. Dawniej przede wszystkim mężczyźni bywali niewierni, dziś coraz częściej także kobiety. W obyczajowym zamieszaniu naukowcy wymyślili nawet pojęcie „wierności linearnej” – jesteśmy wierni kolejnym partnerom na kolejnych etapach życia. Póki nie poznamy następnych.

Historia małżeństwa jest także historią zdrady. Od wieków była przywilejem mężczyzn, ponieważ ciała kobiet, które utrzymywali i których bronili przed niebezpieczeństwem, należały do nich jak rzecz. Rzeczy przystoi trwać w gotowości do użycia. Bez buntu.

Jednak buntownice były. Kobiety za niewierność pławiono, kamienowano, zamykano w klasztorze, chłostano, ścigano. Nawet zgwałcona ponosiła karę. Wierne otaczano szacunkiem. Te się zapewne nie buntowały – nudne, stęchłe, nieruchawe w fiszbinach, krynolinach, gorsetach. Tłuściejące. Tak musiała wyglądać Penelopa.

Odyseusz po powrocie, prócz zalotników, kazał wymordować dziewki służebne, bo te wierności mu nie dochowały. Zaszlachtowałby także za to samo żonę i uchodziłby za herosa.

Między dziwką a matką

Równolegle do wiernych żon mężczyźni mieli kochanki jak historia długa i szeroka.

W Renesansie piękne i wykształcone, choć z nie najlepszych rodzin, cieszyły się szacunkiem i nie musiały żyć w cieniu. W dobrym ...

Wierni – niewierni

Adam Hanuszkiewicz, reżyser:
Za mojej młodości pojęcie wierności utożsamiane było z niezłomnością. Potem zaczęło się łamać. Dzisiaj natomiast jest ona elastyczna, czyli „niezłomna inaczej”, ale czy lepiej – wątpię. Istnieją dwa różne rodzaje wierności – wobec człowieka i wobec grupy. Jednocześnie za każdym razem idzie z nimi w parze wierność samemu sobie. Każda sytuacja, przed którą staje człowiek, jest odrębnym, jedynym i niepowtarzalnym splotem okoliczności. Nie można więc jego decyzji przykładać do żadnych reguł i jednoznacznie oceniać. Każdy z nas posiada instynkt moralny, będący ostateczną instancją, decydującą o naszym postępowaniu. To nim kierujemy się w dokonywaniu trudnych wyborów i na nim budujemy swoją wierność.

Emilian Kamiński, aktor:
Wierność jest czymś, co powinno przychodzić samo. Jeśli się nie ma potrzeby wierności, jeśli trzeba się do niej zmuszać, to moim zdaniem podważa to sens związku. Wierność nie jest łatwa – przecież to naturalne, że z biegiem lat ludzie się zmieniają, a wraz z nimi ich uczucia, potrzeby i fascynacje. Jeżeli jednak podczas długiej drogi małżonkowie wciąż pozostają sobie wierni, świadczy to, że ich związek oparty jest na prawdziwej miłości. Dla mnie ideałem niezłomnej wierności jest to magiczne uczucie, jakie łączy matkę z dzieckiem. Jeśli bez względu na wszystko jeden człowiek jest dla drugiego tak pewnym i niezachwianym oparciem, ich związek jest w stanie przetrwać każdą próbę.

Kora, piosenkarka:
Miłość jest fizycznym i psychicznym zawłaszczeniem drugiej osoby, którą nie chcemy się z nikim dzielić. Miłość i wierność idą w parze, jednak czasami trudno jest sprostać idei wierności. Zdrada bez wątpienia jest czymś bardzo bolesnym. To naruszenie ogromnej intymności, jaka łączy dwoje ludzi. Dlatego czasem nie warto mówić o tym ukochanej osobie. Zbytnia szczerość mogłaby ją niepotrzebnie zranić, zachwiać wiarę w zasadność związku. Zdradę trudno wybaczyć, ale jak śpiewam w jednej z moich piosenek: „kto kocha naprawdę, będzie kochać zawsze; gniew zamieni w kochanie, a zdradę w niepamięć”.

Grażyna Torbicka, dziennikarka:
O wierności łatwo jest mówić, kiedy jest się z osobą, którą się naprawdę kocha. Wtedy jest czymś naturalnym, spontanicznym, a wytrwanie w niej nie stanowi problemu. Wątpliwości pojawiają się wówczas, gdy mija wzajemna fascynacja, gdy wygasa uczucie. Podstawą i warunkiem wierności jest prawdziwa, gorąca miłość między dwojgiem ludzi. Przypominam tu sobie historię z filmu „Don Juan De Marco” Jeremiego Levena. Jego bohater miał niezliczoną ilość kochanek, ale kiedy w końcu znalazł tę jedyną, nie potrafił już jej zdradzić. Do wierności, tak jak do wielu innych spraw w życiu, mam podejście idealistki.

Leon Niemczyk, aktor:
Naprawdę wierny jest tylko pies. Człowiek nie potrafi być do tego stopnia oddanym i wytrwałym. Ja nie należałem do zbyt wiernych i nie zamierzam tego ukrywać. Drażni mnie obłuda panująca powszechnie w naszym społeczeństwie, gdzie problem ten wciąż należy do tematów tabu. Ludzie za wszelką cenę starają się uchodzić za kryształowych. A przecież natura ludzka jest ułomna. Ludziom wiele brakuje do ideału, ale nie chcą się do tego przyznać. Oczywiście uważam, że każdy powinien starać się walczyć ze swoimi słabościami, choć nie jest to proste.

Andrzej Samson, psycholog:
Zdecydowanie częściej zdradzają mężczyźni. Kobiety mają z reguły poważniejszy stosunek do związku, dlatego są wierniejsze. Wierność jest jednym z warunków bycia ze sobą. Bez wątpienia jest to pewnego rodzaju ograniczenie, które jeśli jest spontaniczne, nie powoduje zniewolenia. Zdrada jest poważnym naruszeniem wzajemnego zaufania. Tworzy na nim trwałą rysę, której nigdy nie udaje się do końca zatrzeć. Potem czasem mimowolnie, nawet bez powodu budzą się jakieś podejrzenia, wątpliwości. Powstaje naturalne pytanie: skoro najbliższa osoba zawiodła jeden raz, to jaką można mieć pewność, że nie zdarzy się to ponownie?

Krystyna Kofta, pisarka:
Kategorię wierności wprowadzili mężczyźni, sądząc, że w ten sposób zdobędą władzę nad kobietami. Tymczasem pomylili się, ponieważ do zdrady nie potrzeba siły, lecz mądrości i sprytu. Niewierność wybaczyć łatwo, zwłaszcza sobie. Tłumacząc zdradę własną biorę pod uwagę okoliczności łagodzące i przyjmuję postawę obrońcy, podczas gdy zdradę partnera rozpatruję z punktu widzenia prokuratora. My z mężem uważamy zdradę cielesną za łagodną formę sprzeniewierzenia się sobie wzajemnie, natomiast fundamentalna nielojalność mogłaby stać się powodem rozstania. Bo najgorsze jest ujawnianie tajemnic i słabości partnera przed tą trzecią lub tym trzecim. To właśnie jest prawdziwa zdrada. Uważam, że częściej niewierność cementuje związek, niż przyczynia się do jego rozpadu. Zdrada bywa fascynującym przerywnikiem związku, pod warunkiem, że osoby grające w tej sztuce nie zamienią jej w tragedię lub w horror. Zdradzać z klasą jest trudno, jeszcze trudniej zachować klasę będąc zdradzanym.

Hanna Bakuła, plastyczka:
Jestem „monogamistką seryjną”. W psychologii określenie to odnosi się do osób, które tworzą nieskazitelne związki, ale na krótko. Nie skaczą w bok, tylko po prostu w pewnym momencie kończą nudny układ i rozpoczynają następny idealny związek. Raczej nie rozmyślam na temat wierności. Z czasem nowe podboje zaczynają nużyć i jest się wiernym tylko z lenistwa. Nie ma zdrad jednorazowych, po jednej przygodzie przeważnie wchodzi to w nałóg. Powszechnie wiadomo, że częściej zdradzają mężczyźni. Każdy samiec dąży do jak największej ilości partnerek. Samice wolą bezpieczeństwo i wychowanie potomstwa, a zdrada w ich wypadku ma podłoże bardziej emocjonalne. Sama nie wybaczyłabym zdrady swojemu mężczyźnie.

Przemysław Berg, redaktor naczelny tygodnika „Playboy”:
Stanowczo lepiej być zdradzanym, niż samemu zdradzać, choć z pozoru wydaje się, że jest odwrotnie. Osoba, która dopuściła się zdrady, znajduje się w znacznie trudniejszej sytuacji, bo świadomie dokonała takiego wyboru i nie ma już możliwości odwrotu. Natomiast dalszy rozwój zdarzeń wyznacza reakcja zdradzonego. Pojęcie wierności, a tym samym i zdrady, nie jest pojęciem uniwersalnym. To sprawy trudno definiowalne i nie sposób wypowiadać na ten temat kategorycznych sądów. Wszystko zależy od kręgu kulturowego, religii, wychowania i temperamentu człowieka. Dominuje przede wszystkim w tych kulturach, gdzie ludzie przywiązują wagę do posiadania, własności.

Małgorzata Maria Potocka, aktorka:
Ze swoich związków wyniosłam bolesne lekcje. W imię niektórych wartości jestem w stanie wybaczyć przelotny romans. Natomiast najpodlejszym rodzajem zdrady jest zerwanie partnerskiej lojalności. Tego nie potrafię wybaczyć. Po czymś takim na zawsze pozostaje głęboka rana, z którą można żyć, ale nie można już odbudować szacunku dla drugiej osoby i zwyczajnie przejść do porządku dziennego. Moim zdaniem problem wierności i zdrady bierze się stąd, że kochający się ludzie odbierają sobie wzajemnie wolność, a każde zniewolenie prędzej czy później prowadzi do buntu. Dlatego doświadczenie nauczyło mnie, by partnerowi pozostawiać całkowitą swobodę. Wierność powinna być jego własnym, niewymuszonym wyborem, w przeciwnym razie nie ma sensu.

Opracowała Beata Gajc