POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 25 (2198) z dnia 1999-06-19; s. 88

Społeczeństwo

Paweł Walewski

Gęsta krew

Mamy kolejną aferę dopingową w sporcie. Lider wyścigu kolarskiego Giro d´Italia Marco Pantani w przeddzień zakończenia zawodów został z nich wykluczony, ponieważ stężenie krwi zawodnika przekraczało dozwoloną normę. Pantaniemu zawieszono kolarską licencję i nie zezwolono na kontynuowanie wyścigu dla jego własnego bezpieczeństwa, a nie z powodu udowodnienia winy.

Nie tylko Międzynarodowa Unia Kolarska, ale wszystkie narodowe komitety olimpijskie i służby odpowiedzialne za kontrole antydopingowe są w kłopocie: nie potrafią dostępnymi metodami wyizolować i zidentyfikować erytropoetyny, którą prawdopodobnie wstrzykiwał sobie włoski kolarz. - Erytropoetyna jest naturalnym hormonem produkowanym przez nerki i dodatkowych ilości wprowadzanych do organizmu z zewnątrz nie da się odróżnić - mówi Dorota Kwiatkowska z Zakładu Badań Antydopingowych w Warszawie. Zresztą dozwolone testy antydopingowe ograniczają się wyłącznie do badania moczu - tylko w niektórych dyscyplinach sportowych (np. w kolarstwie) wolno pobierać od sportowców krew i oceniać w niej tzw. stężenie hematokrytu, wskazujące na zagęszczenie poszczególnych składników. Jeśli składnik ten, który zwy-kle waha się między 42 a 48 proc., u zawodnika przekroczy 50, zachodzi podejrzenie, że sztucznie wzbogacał się hormonem zwiększającym liczbę erytrocytów. Ma to kapitalne znaczenie: komórki i mięśnie otrzymują więcej tlenu, a organizm lepiej toleruje wysiłek. Cały szkopuł polega jednak na tym, że zwielokrotnienie liczby erytrocytów powoduje wzrost gę...