POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 48-50

Świat

Maciej Okraszewski

Głos przeszłości

Hiszpania była ostatnim dużym państwem w Europie, które wydawało się uodpornione na skrajną prawicę. Ale szczepionka przestaje działać.

Mijają właśnie cztery dekady od referendum, w którym Hiszpanie przyjęli obowiązującą do dziś konstytucję. Ówczesne 91,8 proc. głosów na „tak” było symbolicznym i ostatecznym zerwaniem z epoką gen. Franco. I przez wszystkie te lata reszta Europy z zachwytem spoglądała na Hiszpanów, bo wyglądało na to, że właśnie w tej konstytucji zawarli niezawodną szczepionkę przeciwko skrajnie prawicowej chorobie, która toczyła ich od lat 30. Podczas gdy w Niemczech, Francji czy Włoszech w siłę rośli prawicowi ekstremiści, scena polityczna w Hiszpanii wydawała się zabetonowana przez nieco ugrzecznione klasyczne partie. Aż do dziś.

Pierwszy raz od śmierci gen. Francisco Franco 5-procentowy próg wyborczy w sondażach przekracza ugrupowanie skrajnej prawicy. Gdyby wybory odbyły się dziś, radykałowie zdobyliby 5,1 proc. poparcia – czyli około miliona głosów, ponad 20 razy więcej niż w trakcie wyborów z 2016 r., gdy w całym kraju udało im się przekonać do siebie jedynie 50 tys. Hiszpanów.

Gdy Hiszpanie głosowali ...