POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 30 (3120) z dnia 2017-07-26; s. 38-39

Społeczeństwo

Marta Mazuś

Głowa, serce, ręce, zdrowie

Żeby dać sobie radę z biedą, potrzeba sporo determinacji albo sprytu. Gdy mieszka się w Wałczu, potrzeba jeszcze Stefanii Ludwiczak.

Stefania najlepiej się czuje, gdy wcale jej nie widać. Gdy nikt nie zauważa, jak ze swoją blond czupryną drepcze po ulicach Wałcza, załatwiając cudze sprawy. Najlepiej, gdy wszyscy myślą, że to się tak samo dzieje. Na śmietniku przy bloku zawisła torba z jedzeniem dla kobiety, która żywi się tym, co znajdzie na ulicy. Bezdomny mężczyzna z łuszczycą wreszcie kupił sobie maść i poczuł ulgę, bo nie swędzi go skóra. Kilkadziesiąt wałeckich dzieci przez ostatnie lata wyrosło na przyzwoitych ludzi. Samotna staruszka mieszkająca z kotem miała tego dnia do kogo się odezwać. No i jeszcze niepełnosprawna Ania z niepełnosprawną mamą Elą dostały zebrane od wałczan parę złotych na leki.

24-letnia Ania to obecnie największe zmartwienie 77-letniej Stefanii, emerytowanej polonistki, a zarazem jednoosobowej i nieformalnej instytucji w Wałczu, która ostatnie kilkadziesiąt lat spędziła na łagodzeniu innym niesprzyjających okoliczności życia i która mimo usilnych prób kamuflażu, jest w całej okolicy bardzo dobrze znana. Wł...