POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (2347) z dnia 2002-04-27; s. 38-40

Świat

Marcin Meller

Głową w mur

Izraelska operacja przeciwko Palestyńczykom miała być wojskowym sukcesem, a stała się medialną klęską

„Mur obronny” to największa izraelska operacja wojskowa od czasu nieudanej inwazji na Liban w 1982 r. Dowodził wtedy Ariel Szaron, który dzisiaj jest premierem. Twierdzi, że rozpoczęte 29 marca działania mają zniszczyć „infrastrukturę terroryzmu”, hodującą kolejnych zamachowców-samobójców, że to walka o przetrwanie Izraela. Według Palestyńczyków Szaronowi chodzi o zniszczenie struktur ich Autonomii, o sterroryzowanie całego narodu. Sceptyczni obserwatorzy podkreślają, że nie da się wykorzenić „infrastruktury terroru” stamtąd, gdzie się naprawdę znajduje – z serc i umysłów Palestyńczyków.

Bezpośrednim powodem rozpoczęcia izraelskiej operacji był zamach w Netanii 27 marca. Kiedy Żydzi w Izraelu i na całym świecie siadali do kolacji z okazji jednego z najważniejszych świąt, palestyński samobójca wysadził wraz z sobą w powietrze kilkudziesięciu biesiadników. Dwudziestu siedmiu zginęło. Wcześniej wymierzone w cywilów zamachy powtarzały się co kilka dni i to już wtedy musiała zapaść decyzja o wzniesieniu „Muru obronnego”. Symbolika Paschy i historyczne skojarzenia związane ze świętem (powstanie w Getcie Warszawskim) uczyniły krok zupełnie naturalnym. Szarona poparła olbrzymia większość Izraelczyków nie tylko 29 marca, gdy czołgi wjechały do palestyńskich miast i obozów na Zachodnim Brzegu, ale i w ciągu kolejnych tygodni mimo coraz silniejszego potępienia niemal na całym świecie.

Izrael rzucił do walki 10 tys. żołnierzy regularnych wojsk, 20 tys. rezerwistów, dwa tysiące pojazdów opancerzonych i helikoptery przeciwko uzbrojonym w lekką broń Palestyńczykom. Z tym, iż ci ostatni walczą na swoim terenie, w doskonale ...