POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2368) z dnia 2002-09-21; s. 95

Pilch

Jerzy Pilch

Głupota Susan Sontag

Głupota Susan Sontag jest w Ameryce szeroko znana, w Polsce można się obecnie z jej zarysami zapoznać na podstawie wywiadu, jakiego ta wszechstronna intelektualistka udzieliła „Wysokim obcasom” nr 37. Najnowsza i prawdopodobnie największa życiowa tragedia Sontag polega na tym, że choć jest mieszkanką Nowego Jorku, nie była niestety w tym mieście 11 września roku pamiętnego. Bawiła wtedy w Berlinie. Dla kogoś, kto od lat rozpaczliwie szuka ważnego tematu, próbuje w jakimś istotnym miejscu dotknąć skóry świata, jest to dramat straszny, porównywalny chyba jedynie z dramatami tych polskich intelektualistów, którzy w stanie wojennym nie zostali internowani, choć o tym marzyli. Miała kobieta pecha sakramenckiego i jak najsłuszniej nad tym za pomocą poetyckiego trybu przypuszczającego boleje: „stałabym na dachu budynku, w którym mieszkam i skąd widać cały Manhattan. Z pewnością poleciałabym, tak jak wielu znajomych, żeby pomagać. Dostarczałabym rękawice dla strażaków czy coś równie potrzebnego”.

Swoją drogą, ile razy trzeba sobie własne szlachetne pozy wyobrażać, by mieć aż tak detaliczne wizje? Dlaczego akurat „...