POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 4 (2229) z dnia 2000-01-22; s. 70

Polemiki

Jan Winiecki

Godność z cudzej kieszeni

Bunt literatów przeciw kapitalizmowi daje tylko broń do ręki demagogom

Nikogo nie bawią polemiki z „Nie”, „Trybuną”, „Głosem” czy „Naszym Dziennikiem”; poglądy można z nimi wymienić tylko na gorsze. Ale tam gdzie widzę pożytki z konsensu, jestem gotów do długich dyskusji. Dlatego podejmuję polemikę z Andrzejem Szczypiorskim („Tygrysy nie myślą”, POLITYKA 51/99), którego uważam za sojusznika w bojach o jedyny ład polityczny i gospodarczy, jaki w historii ludzkości zapewnił wolność i dał szansę zamożności. Chodzi oczywiście o liberalny kapitalizm.

Liberalny kapitalizm wczoraj, czyli zwycięstwo literatury nad statystyką

Andrzej Szczypiorski pisze: „Kapitalizm, to było w XIX wieku monstrum straszliwe, pożerał żywcem tysiące ludzi, nawet dzieci...”. Tymczasem owe blade dzieci w mieście, pracujące za nędzne grosze przez wiele godzin dziennie, opisywane przez Dickensa, były pierwszą generacją w historii ludzkości, która dzięki kreatywności kapitalizmu i jego zdolności tworzenia miejsc pracy miała szansę przetrwać. Ich poprzednicy na wsi, niedożywieni i bardziej przez to podatni na choroby, marli jak muchy w pierwszych latach życia, o czym świadczą nagrobki starych wiejskich cmentarzy i – co ważniejsze dla empiryka – statystyki demograficzne.

Wzrost liczby ludności od początków homo sapiens do wieku XVIII nie przekraczał jednej dziesiątej procenta rocznie. Rozwój kapitalizmu w wieku XIX spowodował eksplozję demograficzną.

Literacka krytyka kapitalizmu i jej źródła

Ludzie pióra w czasach nowożytnych uważają się zazwyczaj za strażników wrażliwości ludzkiej, obrońców wszystkich skrzywdzonych i poniżonych. Ale los ludzki kształtowany jest w&...