POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 32-35

Świat / Ogląd i pogląd

Marek Ostrowski

Górala żal

Winniśmy Polonii dwie rzeczy: przyzwoite podręczniki i telewizję kablową

W sobotę rozpoczyna się Światowy Zjazd Polonii i Polaków z zagranicy. Przedstawiciele najwyższych władz w przemówieniach podkreślą, że ta szczególna jedna czwarta naszej wielkiej wspólnoty narodowej, mieszkająca za granicą, dobrze przysłużyła się ojczyźnie. W Warszawie zespół Mazowsze wystąpi z koncertem „Nad Wisłą się urodziłem”, a na rynku w Krakowie zobaczymy uroczysty finał koncertu „Do kraju tego – tęskno mi Panie”. To wszystko ładnie. Jednak niepodległa Polska powinna przede wszystkim spłacić dług wobec Polonii.

Referat wprowadzający do obrad zjazdu arcybiskup Szczepan Wesoły, duchowy opiekun Polonii, zatytułował: „Kryzys i wizja życia organizacyjnego na emigracji”. Kryzys? Emigracja przeżywała go zawsze. Jej niestrudzony bard, poeta i kabareciarz Marian Hemar w latach 50. napisał taki wierszyk:

„Takie morza, takie ziemie
Tyle nieba, tyle drogi,
Takie szumne akademie,
Takie rzewne nekrologi.
Delikatna sytuacja,
Ale jednak chodzi o nią:
Czyśmy jeszcze emigracja,
Czy jesteśmy już »Polonią«?

Co napisać na nagrobku,
Jaki wariant epopei?
Emigracja dla zarobku,
Czy »Polonia« dla idei?”

Wiersz zaczerpnąłem ze zredagowanego przez Katarzynę Bzowską wielkiego albumu na 60-lecie londyńskiego „Dziennika Polskiego”. Już same tytuły wybranych artykułów mówią o bolesnych emigracyjnych dylematach. „Nie po to pozostaliśmy za granicą, by tworzyć suwerenny zaścianek” (1951 r.: że emigracja na zjazdach i wiecach za dużo mówi o sobie, „a o sprawie polskiej wciąż głucho w świecie”), „Getto czy asymilacja?”. Jedna z autorek (1962 r.) pisała: „Czy nie czas porzucić już we ...

Tagi

Poloniamapadane