POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 9 (2234) z dnia 2000-02-26; s. 3-9

Raport

Ewa NowakowskaJustyna Kapecka  [wsp.]Ewa Paczkowska  [wsp.]

Gorsze dzieci

„Moja mama choruje na raka, mam troje młodszych braci, prosimy o pomoc” – podobne tabliczki żebrzących dzieci stały się codziennością wielkich miast. Zmorą stołecznych rogatek są agresywni chłopcy z brudnymi szmatami, którzy wymuszają mycie samochodowych szyb. Nikt nie przechodzi bez lęku obok grupy osiedlowych wyrostków. Prawie nikt nie reaguje, gdy zza ściany słychać łomot, wyzwiska i płacz katowanych dzieci. Policję wzywa się w przypadkach skrajnych, wiedząc, że nie lubi ingerować w „rodzinną prywatność”. Dopiero gdy dochodzi do zbrodni, rozlega się chór moralnego potępienia. „Gorsze dzieci” – ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych – są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia. Jaskrawo odstają bowiem od przeciętnej, od rówieśników adorowanych i hołubionych, którzy – jak pokazują badania – są jednocześnie głównym przedmiotem dumy statystycznej polskiej rodziny i główną lokatą rodzinnych dochodów. Te „gorsze” niejednokrotnie mają już wypisany wyrok na całe życie: gdy podrastają, kopiują najgorsze zachowania rodziców, często też same popełniają przestępstwa, z najcięższymi włącznie. Ale właśnie dlatego, że stanowią margines – w statystycznym i policyjnym znaczeniu tego słowa – powinniśmy znaleźć sposób, jak im pomóc. Sposób, aby je wyrwać z feralnego kręgu degradacji.

Oto kronika wypadków jedynie ze stycznia 2000 r.:

• Do szpitala w Rybniku trafił czteromiesięczny Kevin – posiniaczona twarz, obite ciało, złamany obojczyk. Ojciec, który wezwał policję, twierdził, że biła matka. Obydwoje rodzice mieli ponad 3 promile alkoholu we krwi.

• Kobieta, często pijana, znęca się nad swoim synkiem i grozi, że go zabije – poinformowali policję sąsiedzi jednej z mieszkanek Nowej Huty. Z brudnego, zdewastowanego mieszkania zabrano 17-miesięcznego Jacka. Wynik obdukcji: urazy głowy, obrzęk twarzy, obrażenia krocza i nóg, ślady przypalania i krwawe podbiegnięcia na całym ciele, złamanie obojczyka.

• Tak w ogóle to kocham Danielka, a czy go biłem – nie pamiętam, bo trochę popiłem – powiedział 24-letni ojczym dwuletniego chłopca. Daniel, przywieziony na ostry dyżur do jednego z warszawskich szpitali, miał złamany nos, wylew do przewodu słuchowego, urazy gałki ocznej i wątroby, czerwone pręgi na nogach i na plecach.

• Po dwutygodniowym pobycie w szpitalu w Drawsku zmarł trzyletni Kuba – ofiara przyjaciela matki. Bezpośrednią przyczyną ś...

Mamy w Polsce 9 mln 750 tys. dzieci i młodzieży do lat 17, co stanowi jedną czwartą społeczeństwa
(dane z 1999r.)

W 1999 r.

18 000 dzieci znajdowało się w domach dziecka

900 w rodzinnych domach dziecka

180 w tzw. wioskach dziecięcych

2344 dzieci oddano do adopcji

Ubóstwo na miarę

Minimum socjalne oznacza wartość koszyka towarów i usług, służących zaspokojeniu potrzeb bytowych na poziomie niskim, ale jeszcze wystarczającym dla reprodukcji sił życiowych, wychowania potomstwa i utrzymania więzi ze społeczeństwem. Wyznacza ono górną granicę ubóstwa i odpowiada europejskim standardom. Postuluje się, aby było ono punktem odniesienia przy podejmowaniu decyzji o pomocy dla rodzin wychowujących dzieci.

Minimum egzystencji to wartość koszyka dóbr i usług, które pozwalają na przeżycie bez inwestycji i większych zakupów, bez zaspokajania potrzeb wyższego rzędu (np. w zakresie kultury). Wyznacza ono dolną, skrajną granicę ubóstwa – konsumpcja na tym poziomie grozi degradacją biologiczną, utratą zdolności do pracy i wykluczeniem ze społeczeństwa, a spadek poniżej zagraża zdrowiu i życiu.

32 000 dzieci przebywa w specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych dla dzieci niepełnosprawnych oraz dzieci z zabrzeniami zachowania

10 000 dzieci przewinęło się przez pogotowia opiekuńcze

2800 pensjonariuszy przebywa w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych (uciekinierzy, sprawcy kradzieży i drobnych przestępstw)

1500 pensjonariuszy miały ośrodki poprawcze (sprawcy ciężkich przestępstw)

800 osób zagrożonych uzależnieniami przebywało w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii

700 osób przebywało w schroniskach dla nieletnich

(dane z 1999 r.)

65% uczących się 15-latków próbowało palić papierosy, codziennie pali 22% chłopców i 14% dziewcząt, wśród dzieci między 11 a 15 rokiem życia próbowało palić 43%

91% Uczniów 15-letnich oraz 76% dzieci między 11 a 15 rokiem życia ma za sobą inicjację alkoholową. Wśród tych pierwszych co najmniej taz w życiu upiło się (było w stanie upojenia alkoholowego) 57% chłopców i 41% dziewcząt (cztery i więcej razy – odpowiedniu 19 i 6%). Spośród dzieci młodszych co najmniej raz upiło się 29% (cztery razy i więcej – 6%).

21% młodzieży w wieku 13-15 lat (24% w mieście, 19% na wsi) przyznało, że używało substancji psychoaktywnych (narkotyki, substancje odurzające) co najmniej jeden raz, 1,5% – dziesięć i więcej razy, najczęściej wymieniano marihuanę, haszysz, środki wziewne (klej) i amfetaminę. W 1998 r. placówki lecznicze przyjęły 221 osób w wieku do 15 lat i 1130 w wieku 16–19 lat z powodu zaburzeń psychicznych, spowodowanych używaniem substancji psychoaktywnych. Rok wcześniej odpowiednio 190 i 811 osób. Wśród uzależnionych od narkotyków najszybciej przybywa osób w tej drugiej grupie wieku.

Nie chcemy tego raportu kończyć ostatnią kropką. Zachęcamy więc czytelników do podjęcia tematu i przysyłania listów, w których próbowaliby zasugerować, jak można pomóc w poprawieniu losu „gorszych dzieci”.