POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 97

Felietony / Tym

Stanisław Tym

Gorzko

Myślałem, że się zaczęło. I to w taki dzień! Wozy pancerne ministra Błaszczaka waliły Poniatoszczakiem przez Wisłę na wschód. A Putin w Paryżu, zanim wróci, będzie po balu. Na szczęście szybko się wyjaśniło, że nasze wojsko jedzie w celach pokojowych i tylko na Saską Kępę. Trwały obchody 100-lecia niepodległości. Czoło marszu przesuwało się z powagą konduktu po asfalcie. Twarze ponure, usta – podkowa w dół, wzrok w próżnię. Nikt z nikim nie rozmawiał. Jakby szli nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że muszą. Od ludzi odgradzał ich solidny płot żandarmerii i policji. Dalej był kilometr pustki, a potem już tylko główni beneficjenci z czerwoną łuną nad głowami. Niecierpliwie czekali na sygnał do startu. Niektórzy, jak neofaszyści z Forza Nuova, przyjechali prosto z Włoch. Z ziemi włoskiej do Polski.

Tego dnia w samo południe na apel prezydenta mieliśmy wszyscy w całym kraju odśpiewać hymn narodowy. On sam wszedł ...