POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 23 (2301) z dnia 2001-06-09; s. 92-93

Nauka

Stanisław Mrówczyński

Gość z zamrażarki

Komety – nosicielki życia?

Natura komet pozostawała przez stulecia nieodgadniona, a ukazanie się na niebie ozdobionej warkoczem gwiazdy uchodziło za zwiastun nieszczęścia. Współcześni astronomowie nie przypisują im złowieszczej roli, choć zderzenie komety z Ziemią byłoby prawdziwym kataklizmem. Spekulują natomiast, czy nie przyniosły one na naszą planetę wody, a być może i życia. Badania komety LINEAR uprawdopodobniły tę hipotezę.

Historia poznawania komet – kudłatych gwiazd – jest, jak bodaj żadnych innych obiektów astronomicznych, pełna mylnych tropów i fałszywych sądów. Starożytni nie uważali ich nawet za ciała niebieskie, lecz za zjawiska meteorologiczne. Arystoteles, którego poglądy w tej kwestii przetrwały niekwestionowane przez dwa tysiące lat, sądził, że są one ziemskimi wyziewami, coś jakby burzowymi chmurami. Tradycja każąca traktować komety jako złowróżbne znaki jest jeszcze starsza. Utrwalił ją największy astronom starożytności Klaudiusz Ptolemeusz, podając (nie w wiekopomnym „Almageście” opisującym system świata, lecz w astrologicznym traktacie „Tetrabiblos”) szczegółowe przepowiednie związane z ukazaniem się komet. Dopiero pojawienie się wielkiej, równie jasnej jak Księżyc, komety z 1577 r. spowodowało przełom w poznawaniu tych niezwykłych obiektów.

Patrząc na odległy przedmiot z dwóch różnych punktów stwierdzamy, że jego pozycja na tle przedmiotów jeszcze odleglejszych ulega zmianie. Pojawia się bowiem różnica kąta obserwacji zwana paralaksą. Duńczyk Tycho Brache dokonał pomiaru tej wielkości, co pozwoliło ...

Tagi

kosmoskomety