POLITYKA

Poniedziałek, 21 stycznia 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 20-23

Kraj

Piotr Pytlakowski

Gracze w grach

Nazwano ich gangsterami, ludźmi, których nie należy zapraszać do domu. Sami o sobie mówią: jesteśmy biznesmenami, którzy płacą podatki. Kto tworzy rynek hazardowy, kto rozdaje karty, kto trzyma bank?

Rychu i Janek – podsłuchiwani przeklinają, załatwiają, nachalnie naciskają na polityków. Walczą jak lwy, aby z nowelizacji ustawy hazardowej znikły niewygodne dla nich przepisy. To słynny art. 47 – każdy gracz w ruletkę, Black Jacka czy na jednorękim bandycie musiałby zapłacić z góry swoistą akcyzę wynoszącą 10 proc., a właściciele kasyn musieliby ją oddać do budżetu państwa.

Rychu to, jak wiadomo, Ryszard Sobiesiak, były piłkarz, obrońca Śląska Wrocław. Po zakończeniu kariery zainwestował w hazard, chociaż sam nigdy hazardzistą nie był. Jest udziałowcem m.in. Casino Polonia.

Janek to Jan Kosek, doktor nauk rolniczych ze smykałką do interesów. Współwłaściciel firmy Filmotechnika, działającej w branży hazardowej. Pojawia się jeszcze Sławek, czyli Sławomir Sykucki; za czasów PRL był działaczem ZSMP, lewica wciąż uważa go za swojego. Ale on jest pragmatyczny, prezesem Totalizatora został za czasów SdRP i przetrwał prawie cały okres rządów AWS. Potem związał swoje losy zawodowe z Zygmuntem Solorzem. Uchodzi za ...

Jednoręcy królowie

Rocznie na hazard wydajemy, według oficjalnych wyliczeń, ponad 17 mld zł (z czego 12 mld zł wraca do graczy w formie wygranych). Nieoficjalnie hazardowe obroty są większe, bo nikt nie policzył dokładnie, ile pieniędzy przepływa przez internetowe kasyna (których status jest niejasny) ani szarą strefę.

Państwo ma z hazardem podobny problem jak z alkoholem – stara się go kontrolować i ograniczać, ale przy okazji wyciągać tak wiele pieniędzy, ile się da. W ubiegłym roku z podatków od gier i zakładów wzajemnych zainkasowało 1,43 mld zł, o 29 proc. więcej niż przed rokiem.

Królem hazardu są automaty o niskich wygranych, zwane też jednorękimi bandytami. W ciągu pięciu lat, od czasu, kiedy dzięki nowelizacji ustawy w 2003 r. zalegalizowano te maszyny, ich liczba wzrosła z 4 tys. do prawie 50 tys. W ubiegłym roku przez automaty o niskich wygranych przepłynęło ponad 8,5 mld zł. To połowa pieniędzy, jakie Polacy wydali na hazard.