POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 2 (2940) z dnia 2014-01-08; s. 52-53

Świat

Roman Frister

Granice pomocy

Choć oba państwa są formalnie w stanie wojny, Izrael przygarnia rannych i chorych uciekinierów z Syrii. Byle było po cichu.

Ranni, przeważnie niepełnoletni, ustawiają się rzędem na wschód od linii demarkacyjnej między Syrią a Izraelem. W godzinach popołudniowych, gdy skłaniające się ku zachodowi słońce oświetla ich jak potężny reflektor, w lornetkach izraelskich wojskowych widoczni są jak na dłoni. Obie strony dzieli głęboki wąwóz o szerokości do ośmiu kilometrów, patrolowany przez międzynarodowe siły rozjemcze ­(UNDOF), działające tutaj od 40 lat. Gdy tylko zaczyna się akcja, obserwatorzy z Fidżi, Indii, Nepalu, Irlandii i Filipin usuwają się w cień: nie chcą przeszkadzać w nielegalnym ratowaniu życia, ale także nie chcą i nie mogą tego sankcjonować.

Dowódca izraelskiej jednostki – upewniwszy się, że ma przed sobą wyłącznie rannych i chorych Syryjczyków – daje zezwolenie na przekroczenie granicy. Żadnemu fotoreporterowi ani ekipie telewizyjnej nie udało się dotychczas uchwycić tego momentu w obiektywie. Nikt obcy nie ma tu wstępu, tylko naoczni świadkowie w mundurach znają szczegóły: pierwszeństwo mają ciężko ranni, często nieprzytomni, których przenoszą przyjaciele – oddają ...