POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 35 (2260) z dnia 2000-08-26; s. 3-9

Raport

Marcin MellerKrzysztof Gajewski  [wsp.]

Grille i zabawy ludu polskiego

Pocieszamy się często, że co prawda historia nam się nie układała, sąsiedzi również za bardzo się nie udali, za popisowe produkty eksportowe mamy wódkę w ozdobnej butelce i zbite kawałki desek dumnie zwane paletami, ale bawić się potrafimy jak nikt. Co ciekawe, bardzo często to samo podkreślają cudzoziemcy. Można im wierzyć zwłaszcza kiedy już u siebie, po powrocie, z łezką w oku wspominają polski ubaw. Jak właściwie Polak dziś się bawi? Bo że duszę ma towarzyską, rozrywkową i wkłada w to serce to pewnik wynikający z niżej drukowanych wyników badań społecznych. Trudno o jeden narodowy model, jeden aspekt wspólny zabawy, poza, być może, intensywną konsumpcją alkoholu. Taką do padnięcia, zejścia, zwałki, zbetonienia. To nas na pewno wyróżnia, ta raptowność przyswajania trunków tłumaczy też, dlaczego na przykład Francuzi piją statystycznie więcej (najwięcej w Europie), ale trudno na ulicach ich miast dostrzec obywateli w slalomie. Lata III RP poczyniły w polskiej zabawie olbrzymie zmiany. Wedle niektórych dokonały spustoszenia; zdaniem innych znacznie poszerzyły rozrywkową paletę, co więcej: to zabawa stała się głównym celem życia. Przez pięć dni pracuje się po to, żeby przez dwa kolejne użyć.

Okres realnego socjalizmu poza paroma innymi niedogodnościami miał i tę, że zasadniczo knajpy zamykano krótko po tym jak kury zasypiały. Owszem, istniały sławetne wyjątki: w Warszawie Kameralna i Klub Dziennikarzy przy tej samej ulicy Foksal, ale to historie jeszcze z lat 60. W latach 80. nieliczni znajdowali nocną oazę w Klubie Aktora – słynnym Spatifie, studenci w Stodole, bardziej zdesperowani mogli pójść do Staropolskiej, zwyczajnej restauracji przy Krakowskim Przedmieściu, tyle że czynnej do 5 rano, a zwolennicy sportów ekstremalnych lądowali na parterze Pałacu Kultury – w Kongresowej, klasycznym dansingu z paniami lżejszego obyczaju.

W Krakowie, dziś epicentrum nocnego życia Polski, było jeszcze gorzej. O 21.30 zamykali Wierzynka. Dopiero pod koniec komuny pojawił się Orion – mutant dansingowo-najtklabowy. A Zakopane, kurort, duma narodowa? Po dziewiątej nie było literalnie dokąd pójść, no może poza hotelem Kasprowy, ale ten wyróżniał się śliską atmosferą. Przyjezdny z zagranicy, zabawowicz przyzwyczajony do wychodzenia – jak to się mawia – w miasto, miał wszelkie powody do skrajnej frustracji. Jak Polska długa i szeroka – nocna pustynia. Dopiero schyłkowa ...

Zabawy prawicy i lewicy

Z badań OBOP wynika, że najbardziej towarzyscy są w Polsce mężczyźni w wieku 20–29 lat, z wykształceniem wyższym lub wręcz jeszcze studenci z miast do 100 tys. mieszkańców, o dobrej sytuacji materialnej, poglądach lewicowych lub centrolewicowych. Najmniej towarzyskie są panie po 60, z wykształceniem podstawowym, mieszkające na wsi, siłą rzeczy najczęściej emerytki, wierzące i praktykujące, o poglądach prawicowych.

Najczęściej przyjmują gości u siebie w domu i równie często chodzą z rewizytą ludzie między 30 a 50 rokiem życia. Poza domem spotykają się ludzie młodzi, przed 30, częściej mężczyźni niż kobiety.