POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 39 (2212) z dnia 1999-09-25; s. 28-32

Kraj

Anna Szulc

Gruba teczka Gabora

Ponad dwustu Romów zjechało do Limanowej, by bronić dostępu do pustego mieszkania, bezprawnie zajętego przez cygańsko-polskie małżeństwo z dwójką dzieci. Cyganie odparli szturm policjantów, a w dzień później wynajętych przez władze miasta ochroniarzy. - To był akt desperacji i buntu - wyjaśnia Tadeusz Gabor, prezes Stowarzyszenia Romów w byłym województwie nowosądeckim. - I pierwsza jaskółka tworzonej przez nas samoobrony.

Tadeusz Gabor uważa, że Polacy traktują dziś Romów jak Amerykanie niegdyś Siuksów. - Doczekaliśmy się własnego Dzikiego Zachodu. Tłuką nas nacjonaliści, poniżają urzędnicy, lekceważy policja.

Podobnego zdania jest Marek Nowicki, prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Romowie są niewątpliwie najbardziej zagrożoną u nas mniejszością narodową - mówi. - W Polsce, w odróżnieniu np. od Czech czy Słowacji, prawo karne nie kwalifikuje surowiej agresji na tle rasowym niż "zwykłych" aktów przemocy.

Tylko w tym roku Tadeusz Gabor doliczył się w Małopolsce sześciu napadów na Romów. Wiosną w Nowym Sączu spłonął cygański samochód, kilkunastu uzbrojonych w kije bejsbolowe skinheadów zaatakowało wracającą z imienin rodzinę cygańską i w budynku zamieszkanym przez osiemnastu Romów wybito wszystkie szyby. Policji nie udało się zatrzymać sprawców.

Maskotka władz

Cygan sądecki to Cygan biedny. W biedzie dorównuje mu co najwyżej Cygan tarnowski lub dębicki. Kiedyś Romowie ...