POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 21 (2453) z dnia 2004-05-22; s. 36-39

Kraj / Rządowe wyprowadzki

Joanna SolskaRenata Łęska  [wsp.]

Grupa oddająca władzę

Leszek Miller porządkuje notatki z negocjacji, których oficjalnie nie było. Aleksandra Jakubowska szafy, pozbywając się ciuchów rozmiar 46, do którego nie wróci. Marka Wagnera nie można oderwać od szpadla. Grupa oddająca władzę zapewnia, że nie jest to najmocniejszy kopniak, jaki dostała od życia.

Jeszcze przez pół roku przysługuje Millerowi służbowa limuzyna z kierowcą i ochroną, ale potem trzeba będzie pomyśleć o zakupie prywatnego auta. Boi się tego nieco Aleksandra Jakubowska. Nie dlatego jednak, że zapomniała sama jeździć, lecz ze względu na uszkodzony kręgosłup (w katastrofie rządowego śmigłowca). Każde ostrzejsze hamowanie znów może się zakończyć zapakowaniem w gorset, którego dopiero co się pozbyła. Widmo plastikowego rusztowania nie odstrasza jej jednak od szpilek, gdyż – jak zapewnia ją mąż, fizykoterapeuta – na wysokich obcasach najlepiej pracują mięśnie pośladków.

Oddanie władzy to ciężka próba dla rodzin. Najbardziej dymisji rządu obawiała się żona Leszka Millera. Tego, że będzie krążył po domu jak zraniony lew, warcząc, szczerząc kły i pokazując pazury. Jego demonstrowaną łagodność przyjęła więc z pewną nieufnością. Jak żona Marka Wagnera jego zainteresowanie wyłącznie ogródkiem.

Wagner najwcześniej przygotował się do odejścia. Były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spakował się już na dwa ...