POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 39 (2724) z dnia 2009-09-26; s. 102-104

Świat

Anna Tyszecka

Gruszki na murze

„Skąd wiadomo, że Chińczycy są mądrzejsi od Niemców? Bo nie zburzyli swojego muru” – to jeden z ulubionych niemieckich dowcipów. 20 lat później Ossis tęsknią za NRD, a Wessis za RFN.

Latem ubiegłego roku 44-letni Martin Sonneborn ruszył śladem zburzonych fortyfikacji wzdłuż muru berlińskiego, pokonując pieszo 250-kilometrowy krąg wokół stolicy Niemiec. W wędrówce, nazwanej z całą powagą „badaniami polowymi w rejonie przygranicznym”, towarzyszyła mu niewielka ekipa. Powstał film dokumentalny „Heimatkunde” (Nauka o ojczyźnie), w którym Sonneborn przedstawia plon swojej ekspedycji po dziwnej krainie podberlińskich ugorów, ogródków działkowych, stacji benzynowych i blokowiska Marzahn we wschodniej części miasta. Ale przede wszystkim ze spotkań z tubylcami, jak nazywa mieszkańców tego bezpańskiego jeszcze 20 lat temu pasa ziemi.

Wessi Sonneborn chętnie nawiązuje z nimi kontakty. Stwierdza, że najmłodsza generacja, urodzona w ostatnich latach istnienia NRD, zna przeszłość jedynie z opowiadań rodziców, choć przyznaje, że w szkole „też coś tam było”. Młodzi Ossis są przekonani, że za Honeckera „nie było wcale tak źle” i mają kłopoty z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, w której części Niemiec panowała dyktatura. Jeden z młodzieńców wyjaśnia Sonnebornowi, że ...