POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 31 (2256) z dnia 2000-07-29; s. 22-24

Kraj

Piotr Pytlakowski

Gry hazardowe

Co się dzieje w Totalizatorze Sportowym

Władysław Jamroży jako prezes państwowej spółki Totalizator Sportowy będzie podpisywał wartą kilkadziesiąt milionów dolarów umowę z operatorem systemu on-line. Już zaczął się wyścig o względy prezesa – chrapkę na obsługę systemu mają przynajmniej trzy firmy. Ruletka się kręci, ale wcale nie jest pewne, czy zwycięzcę wskaże wyłącznie ślepy los.

Jeżeli chodzi o sprawy firmy TS, to właściwie nic nie jest pewne. Prezes Jamroży teoretycznie będzie piastował stanowisko przez najbliższe trzy lata, ale może je utracić wcześniej. Jeżeli po wyborach do Sejmu władzę obejmie ekipa SLD, prawdopodobny jest powrót poprzedniego prezesa Sławomira Sykuckiego. Ale Jamroży może nie doczekać nawet do wyborów. Ma pełną świadomość, że stąpa po wąskiej ścieżce. – Byłem kontrowersyjny dla poprzedniego ministra finansów (Leszka Balcerowicza – przyp. aut.) – mówi – a przez ministra skarbu Emila Wąsacza jestem różnie oceniany.

Na wąskiej ścieżce łatwo postawić niewłaściwy krok – a to oznacza odwołanie z powodu „utraty zaufania”. Sławomir Sykucki owo zaufanie stracił podobno dlatego, że jego działania wymykały się spod kontroli właściciela, czyli resortu skarbu. Wokół TS namnożyło się spółek-córek, a spółka-matka wspomagała kilka, delikatnie mówiąc, dziwnych przedsięwzięć. Na przykład pismo „Broń” wydawane przez Marka Barańskiego, do niedawna zastępcę red. nacz. w tygodniku „Nie”. Ale wydaje ...