POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 2 (3143) z dnia 2018-01-10; s. 12-14

Temat tygodnia

Sławomir Sierakowski

Gulasz, golonka i bigos

Pierwszą zagraniczną wizytę państwową premier Mateusz Morawiecki odbył 3 stycznia 2018 r. w Budapeszcie. Pojechał tam po pomoc i patronat. Niemcy muszą poczekać.

Tuż po nominacji nowy premier przedwcześnie opuścił szczyt Unii, na którym Komisja Europejska ogłosiła, że po raz pierwszy w swojej historii uruchamia art. 7 Traktatu o UE, grożący Polsce zawieszeniem głosu z powodu łamania reguły praworządności. Na tym szczycie Viktor Orbán zapowiedział, że „obroni Polskę”, czyli zawetuje przegłosowanie sankcji. Morawiecki do Budapesztu pojechał po oficjalne tego potwierdzenie, do którego jednakże nie doszło. Obaj przywódcy ani słowem nie wspomnieli o art. 7 na wspólnej konferencji prasowej. Rząd polegać musi więc na wypowiedziach medialnych węgierskiego przywódcy. A że nie stoi on wcale murem za Jarosławem Kaczyńskim, pokazał w sprawie dla lidera PiS chyba najbardziej drażliwej, czyli podczas wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję unijnej prezydencji. Orbán się nawet nie wstrzymał. Swoje interesy z Tuskiem i Brukselą skalkulował jako istotniejsze.

Kapitan Orbán

Oba kraje zanurzone są głęboko w historii. Viktor Orbán przypomina przebiegłego ucznia Metternicha, więc nikt polegać na nim nie powinien. Jarosław Kaczyński jest ...