POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2517) z dnia 2005-08-20; s. 5-12

Raport

Igor T. Miecik

Gwardia Putina

W CIĄGU OSTATNICH PIĘTNASTU LAT SZEREGI ROSYJSKICH SŁUŻB SPECJALNYCH OPUŚCIŁO PRAWIE 200 TYS. FUNKCJONARIUSZY. PREZYDENT PUTIN STWORZYŁ Z NICH KARNĄ ARMIĘ, której użył do kolonizacji wszystkich struktur i szczebli rosyjskiej administracji, od ministerstw po prowincjonalne merostwa. Są dziś w Rosji urzędy, w których byli funkcjonariusze KGB zajmują 70 proc. stanowisk.

Ustanowione jeszcze przez Stalina doroczne święto – Dzień Czekisty – od lat nie było obchodzone tak hucznie. Na zamkniętym bankiecie w byłej centrali KGB na moskiewskiej Łubiance zebrało się kilkuset wyższych oficerów, samych generałów było ponad trzystu. Kilka pokoleń: od przysięgających na wierność krajowi rad weteranów KGB po funkcjonariuszy czynnej służby, którzy pierwsze szlify zdobyli już po upadku imperium, w rosyjskiej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB), następczyni KGB.

Okazja była rzeczywiście specjalna: jeden z nich, pułkownik Władimir Putin, został prezydentem Rosji. Teraz przyjechał do „kantory”, jak nazywają Łubiankę jej pracownicy, by spotkać się ze swoimi towarzyszami.

Gienadij Zacharow, emerytowany generał KGB, były zastępca dowódcy ochrony Kremla (piętnasty wydział KGB), a dziś wiceprezydent Stowarzyszenia Weteranów Służb Specjalnych, wspomina: – Na sali było zupełnie cicho, wyczuwało się napięcie, oczekiwanie na ważne słowa: Towarzysze – zaczął Putin – rozkaz numer jeden: zdobycie pełni władzy, został wykonany. Chciał...