POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 44 (2217) z dnia 1999-10-30; s. 43-44

Świat

Marek OstrowskiJolanta Darczewska

Gwiezdne wojny bis

Rosja oburzyła się na odrzucenie ratyfikacji CTBT w Ameryce, ale gniew był trochę teatralny. Federacja Rosyjska sama dotąd nie ratyfikowała ani CTBT, ani podpisanego w 1973 r. układu o ograniczeniu zbrojeń strategicznych START 2. Decyzja amerykańskiego Senatu może ośmielić rosyjskich jastrzębi i usztywnić stanowisko Rosji wobec układów rozbrojeniowych. Ale równolegle między Waszyngtonem a Moskwą toczy się inna gra, dzięki której Ameryka zyska święty spokój, a Rosja - nową, groźną broń.

Moskwa ma kompleks gwiezdnych wojen, to znaczy takiej - jak dotychczas teoretycznej tylko - amerykańskiej osłony przeciwrakietowej, która przekształciłaby rosyjski arsenał jądrowo-rakietowy w kupę złomu. Gwiezdnymi wojnami przeciw imperium zła groził prezydent USA Ronald Reagan, ale w istocie budowa tarczy rakietowej byłaby sprzeczna z radziecko-amerykańskim układem ABM z 1972 r. ABM (skrót od Anti Ballistic Missiles Treaty - dosł. Układ Przeciw Rakietom Balistycznym, czyli poruszającym się po torach balistycznych, dalekiego zasięgu) został zawarty właśnie po to, by mocarstwa miały równe gwarancje i żyły w równowadze strachu: nie wolno im budować takiej obrony przed rakietami  nieprzyjaciela. Dziś zresztą są przecież przyjaciółmi.

Ale Amerykę kusi jej przewaga technologiczna i finansowa. Waszyngton znów planuje budowę nowego systemu obrony przeciwrakietowej (decyzja w tej sprawie ma zapaść w Kongresie w czerwcu przyszłego roku). Plan wymaga jednak zmiany układu ABM, a zatem kupienia podpisu Moskwy pod taką zmianą. Amerykańska prasa zamieściła w ubiegłym tygodniu sensacyjną wiadomość, że Waszyngton nie ...