POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 27 (2357) z dnia 2002-07-06; s. 39-40

Świat

Tadeusz Olszański

Hajra na premiera!

Węgry: Opozycja tworzy ruch społeczny na wzór piłkarski

Peter Medgyessy nie zaznał stu dni spokoju – dawanych na zadatek każdemu nowemu premierowi. Musiał się tłumaczyć, co robił w komunistycznych służbach specjalnych i dlaczego o tym wcześniej nie powiedział wyborcom. Premier przetrwał, koalicja ocalała, ale z powodu bezpardonowej gry opozycyjnego FIDESZU o żadnym spokoju nie będzie mowy.

Opublikowane przez dziennik „Magyar Nemzet” ściśle tajne dokumenty MSW świadczyły o tym, że mianowany w 1978 r. porucznikiem agent „D-209”, to nikt inny, jak właśnie Medgyessy, wówczas urzędnik ministerstwa finansów. Medgyessy w pierwszym porywie zaprzeczał oskarżeniom, potem – już w parlamencie, odpowiadając na interpelację z ław opozycji – wyjaśnił, że był oficerem kontrwywiadu gospodarczego, działał na rzecz przyjęcia Węgier do Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tajemnicy przed ZSRR i nie miał nic wspólnego ze zwalczaniem wewnętrznej opozycji. W końcu zaś w wystąpieniu telewizyjnym przeprosił wyborców za zatajenie przeszłości.

Piekło lustracji

Kryzys został opanowany, ale sojusz socjalistów z liberałami został wystawiony na najtrudniejszą próbę. Rzecz w tym, że liberalny Związek Wolnych Demokratów od początku istnienia, a więc od 1989 r., konsekwentnie domagał się ujawnienia pełnej listy agentów oraz eliminacji ich ze sceny politycznej. Naturalnym sojusznikiem ZWD był, wtedy mocno lewicujący, radykalny Związek Młodych Demokratów, czyli FIDESZ. Kiedy jednak w 1994 r. ZWD ...