POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (3188) z dnia 2018-11-28; s. 69-71

Ludzie i style

Marcin Piątek

Hartowany scyzoryk

W piłce ręcznej Bogdan Wenta był rozgrywającym, ale w polityce lepiej czuje się na pozycji obrotowego.

Sukces Wenty w wyborach na prezydenta Kielc tłumaczony jest tym, że w kampanii chciało mu się przekonywać do siebie kielczan, podczas gdy dotychczasowemu prezydentowi Wojciechowi Lubawskiemu wydawało się, że już są do niego przekonani. Lubawski, rządzący od trzech kadencji, popierany przez PiS, miał po swojej stronie mieszkańców uzależnionych od lokalnej budżetówki, bezpośrednie poparcie z wielu ambon oraz inercję wyborców pogodzonych z tym, że żadna zmiana na szczytach miejskiej władzy nie jest możliwa. A kibice Korony Kielce pamiętali, że swego czasu uratował ekstraklasowy byt klubu.

Przekonanie o nieusuwalności Lubawski demonstrował już wcześniej nieprzystępnością, arogancją, pozorowaniem konsultacji społecznych. Naraził się ładowaniem milionów w utopię kieleckiego lotniska oraz 81 nowych przystanków komunikacji miejskiej, za 400 tys. złotych sztuka, co wystawiło Kielce na ogólnopolską szyderę. Przyspawany do stołka, ze swoim sarmackim wąsem oraz słabością do luksusowych limuzyn nie wypadał najlepiej na tle Wenty, kojarzonego z sukcesami sportowymi, niezależnego finansowo, mówiącego w trzech językach europarlamentarzysty, obiecującego przekuć ...