POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 21 (2706) z dnia 2009-05-23; s. 6

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj

 Jull

Helikopterom potrzebne szczęście

Kiedy pod koniec kwietnia „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że afgańscy talibowie weszli w posiadanie rakiet do strącania śmigłowców, wśród polskich żołnierzy zapanował strach. Tym większy, że system, który ma chronić polskie śmigłowce przed ostrzałem, jest przestarzały. – Na całym świecie rakiety tego typu myli się, wystrzeliwując flary i maksymalnie manewrując maszyną. Z tym że w śmigłowcach innych armii flary wystrzeliwane są automatycznie, a u nas jak za dawnych lat, ręcznie – tłumaczy Piotr Abraszek, ekspert w dziedzinie uzbrojenia i dziennikarz „Nowej Techniki Wojskowej”.

Po wystrzeleniu rakiety przez wroga, pilot ma zaledwie kilka sekund, żeby ją dostrzec i uruchomić system obrony. – Szansę na przeżycie gwarantuje tylko kombinacja szczęścia i refleksu załogi – dodaje Abraszek.

Polacy używają w Afganistanie czterech szturmowych śmigłowców Mi 24 i czterech transportowych Mi17. Te ostatnie przeszły niedawno gruntowny remont, ale na systemach bezpieczeństwa postanowiono widocznie zaoszczędzić. O tym, że polskie śmigłowce muszą zostać wyposażone w nowoczesne systemy ...